Kwiecień 2015
P W Ś C P S N
« mar    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Archiwa

stat4u

Dobitny przykład jak prezydent Komorowski wspiera przemysł w Polsce

20 kwietnia na terenie Nadleśnictwa Kaliska (RDLP w Gdańsku) w ramach tegorocznych obchodów Ogólnopolskiego Święta Lasu, prezydent Bronisław Komorowski, gdańscy leśnicy, uczniowie kociewskich szkół oraz ich goście posadzili  las. W trakcie uroczystości Prezydent drwiąco wypowiadał się o tych, którzy w działaniach rządu PO-PSL polegających na osłabieniu finansów Lasów Państwowych i w działaniach koalicji rządzącej usiłującej wprowadzić do Konstytucji zapis pozwalający dokonywać przekształceń własnościowych Lasów widzą zagrożenia dla społecznej własności polskich lasów i polskiej ziemi. Twierdził, że są to nieuzasadnione wymysły niektórych polityków, jakby zapomniał, że cała Polska, z ujawnionych przez WikiLeaks dokumentów dowiedziała się o obietnicach złożonych przez Prezydenta Komorowskiego i Premiera Tuska Amerykanom, o sprzedaży Lasów, w celu zaspokojenia roszczeń Żydów wobec Polski.
Okazuje się, że obietnice Pana Prezydenta Komorowskiego o wspieraniu polskiej gospodarki legły w gruzach nie tylko wobec Lasów, ale także polskiego przemysłu zbrojeniowego. O skandalu przy zakupie śmigłowców dla polskiej armii pisze na swoim blogu Zbigniew Kuźmiuk.

http://kuzmiuk.blog.onet.pl/

1. Wczoraj pojawił się oficjalny komunikat ministerstwa obrony, że do II fazy przetargu na wybór śmigłowców dla polskiej armii, dopuszczone zostało francuskie konsorcjum Airbus Helicopters z ich produktem Caracal.

Odrzucone w ten sposób zostały oferty amerykańskiej firmy Sikorsky i należącej do niej PZL Mielec, oferującej śmigłowiec S-70i Black Hawk i jego morską wersję Seahhawk, a także oferta włosko – brytyjskiej grupy Augusta Westland i ich zakładów PZL Świdnik, oferujące helikopter AW129.

Śmigłowce amerykańskie znajdują się na wyposażeniu 22 armii świata w tym przede wszystkim armii amerykańskiej, francuskie w kilku krajach ( poza Francją w Brazylii, Meksyku,Malezji Indonezji i Tajlandii), wreszcie śmigłowiec ze Świdnika wchodzi do produkcji i w związku z tym jest najnowocześniejszym produktem w tym segmencie uzbrojenia.

2. Tak się „przy okazji złożyło”, że zarówno konsorcjum amerykańskie jak i konsorcjum włosko-brytyjskie mają swoje zakłady w Polsce, ci pierwsi zatrudniają w samym PZL Mielec około 2 tysięcy pracowników (u kooperantów kolejne kilka tysięcy), ci drudzy w PZL Świdnik około 6 tysięcy pracowników.

Prawdopodobny zwycięzca przetargu nie ma żadnego zakładu w Polsce, ponoć zobowiązał się tylko, że na podstawie porozumienia z WZL w Łodzi, będzie montował w przyszłości śmigłowce Caracal.

Według prezesa PZL Świdnik w jego zakładach (i u kooperantów) powstaje aż 60% śmigłowca AW129, podobnie zaangażowanie zakładu w Mielcu deklarują Amerykanie przy budowie Black Hawk-ów w naszym kraju.

3. Jeszcze niedawno zarówno premier Ewa Kopacz jak i prezydent Bronisław Komorowski, przy każdej okazji podkreślali, że wielki program zbrojeniowy dla naszej armii w ramach którego do roku 2022 mamy wydać blisko 130 mld zł, będzie realizowany w taki sposób aby jak największa część tych środków została ulokowana w przedsiębiorstwach w Polsce.

Okazuje się, że pierwszy z wielkich przetargów w ramach tego programu na zakup 70 śmigłowców dla polskiej armii opiewający według różnych szacunków na kwotę od 8 do 12 mld zł, trafia do francuskiej firmy, która deklaruje tylko uruchomienie w Polsce zaledwie montowni śmigłowców Caracal i to najwcześniej za 2-3 lata.

Jeżeli nawet Francuzi wywiążą się z tego zobowiązania i rzeczywiście to montowanie śmigłowców będzie odbywało się w Łodzi, to udział  naszego kraju w całości tej produkcji będzie zdaniem ekspertów z tej dziedziny najwyżej 10% (jak to w montowni).

4. Takie rozstrzygnięcie tego przetargu jest ewidentnie szkodliwe dla Polskiej gospodarki, ponieważ może oznaczać zmniejszenie zainteresowania lokowaniem w Polsce produkcji śmigłowców zarówno przez Amerykanów jak i Włochów oraz Brytyjczyków, a więc „swoisty uwiąd” zakładów w Mielcu i Świdniku, być może nawet z wyraźnym zmniejszaniem zatrudnienia.

Co więcej przemysł zbrojeniowy w tym najnowocześniejsza jego część lotnicza, to ważna część strategii rozwoju zarówno województwa lubelskiego jak i podkarpackiego (w tym ostatnim funkcjonuje specjalny klaster pod nazwą „Lotnicza dolina”, więc takie rozstrzygnięcie to nomen omem „podcięcie skrzydeł” koncepcji rozwojowych opracowanych i wdrażanych przez samorządy obydwu województw.

Co więcej gdyby wybrano produkt ze Świdnika albo z Mielca, to mielibyśmy na naszych wschodnich rubieżach, duży amerykański albo włosko – brytyjski zakład zbrojeniowy, będący ważną częścią NATO-wskiej infrastruktury na naszych wschodnich rubieżach.

5. Ogłaszający wczoraj to przetargowe rozstrzygnięcie prezydent Komorowski posunął się do kłamstwa stwierdzając, że wszyscy trzej oferenci mają zakłady w Polsce, choć przecież doskonale wiedział, że wybrano helikopter w całości produkowany we Francji.

To pierwszy chyba taki przetarg na świecie, że kraj kupuje produkty za granicą,  mimo tego, że na jego terenie takie same (albo lepsze) produkują dwie krajowe firmy wspomagane przez poważnych zagranicznych inwestorów.

Gołym okiem widać, że o takim a nie innym rozstrzygnięciu zdecydowały głównie czynniki polityczne, a nie ekonomiczne czy militarne i w tym kontekście pojawia się między innymi teza o swoistej zapłacie „Francuzom”, za poparcie Tuska na „prezydenta Europy”.

Lasy Państwowe w Unii Europejskiej – czy nie warto bronić?

PlakatSzanowni Państwo,

profesor Ryszard Legutko, poseł do Parlamentu Europejskiego zaprasza na organizowaną przez siebie konferencję pt. „Polskie Lasy Państwowe w UE – czy nie warto ich bronić?”

Uczestnikami konferencji będą: – prof. Jan Szyszko, poseł na Sejm RP, b. minister środowiska, – dr hab. Marcin Pietrzykowski, prodziekan Wydziału Leśnego Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, – Wojciech Skurkiewicz, senator RP, b. rzecznik Lasów Państwowych, – red. Jacek Liziniewicz, dziennikarz Gazety Polskiej Codziennie i Gazety Polskiej.

Konferencja odbędzie się w Centrum Kongresowym Uniwersytetu Rolniczego przy al. 29 listopada 46. Prosimy o rozesłanie informacji i zaproszenie wszystkich, komu przyszłość polskich lasów nie jest obojętna.

Andrzej Duda spotkał się z leśnikami.

SAM_0510SONY DSCNa zaproszenie Krajowej Sekcji Pracowników Leśnictwa NSZZ “Solidarność” i Krajowego Sekretariatu Zasobów Naturalnych Ochrony Środowiska i Leśnictwa NSZZ “Solidarność” gościem leśników w Spale był Andrzej Duda – kandydat na Prezydenta Reczpospolitej Polskiej. Spotkanie było wymianą informacji na temat problemów, jakie nurtują leśników i pracowników Gospodarki Wodnej. Andrzej Duda przedstawił swoją wizję prezydentury, którą określił jako aktywne włączanie się w rozwiązywanie problemów nurtujących nasz kraj. Leśnicy stwierdzili, że są rozczarowani postawą pana Prezydenta Komorowskiego, który przed wyborem na ten najwyższy urząd w państwie obiecywał, że nie pozwoli skrzywdzić Lasów Państwowych, a gdy ci zwrócili się o spotkanie, po uchwaleniu grabieżczej ustawy drenującej finanse Lasów, Pan Prezydent nie miał dla nich czasu, a haniebną ustawę podpisał bez chwili refleksji, mimo, że są bardzo poważne zastrzeżenia co do konstytucyjności trybu jej uchwalania. Andrzej Duda podkreślił, że uważa Lasy Państwowe i gospodarkę wodną za strategiczne obszary działalności i powinny zostać w rękach państwa. Spotkanie zakończyło się wspólnym obiadem.

SAM_0514

O spotkaniu, informuje na swoim blogu http://skurkiewicz.blox.pl/html Senator Wojciech Skurkiewicz – współorganizator spotkania.

Smoleńsk po pięciu latach – kompromitacja i tragedia

Kamieni kupa

… a to Polska właśnie … (St. Wyspiański – “Wesele” akt III
Państwo Polskie istnieje teoretycznie … (B. Sienkiewicz knajpa Sowa & Przyjaciele )

65828930251428427613Ch.., d..a i kamieni kupa (B. Sienkiewicz knajpa Sowa & Przyjaciele )

Mija właśnie pięć lat od największej kompromitacji III RP, którą duża część społeczeństwa uważa za największą tragedią narodową. Jestem przekonany, iż użycie słów „największa kompromitacja” przed słowami   „największa tragedia”   zaskakuje i może być też uznane za znaczne nadużycie. Wyjaśniam więc ,iż do użycia słów -o tak bardzo odmiennym znaczeniu- w takiej właśnie kolejności skłonił mnie fakt, iż w historii Europy II połowy XX wieku i pierwszej dekady XXI wieku nie zdarzył się przypadek by tego samego dnia zginął prezydent z małżonką a wraz z nim Vicemarszałkowie Sejmu i Senatu , Posłowie , Senatorzy i 7 generałów pełniących najważniejsze funkcje obronne w kraju – którzy byli jednocześnie oficerami NATO. By uzmysłowić sobie jak wielką stratę – szczególnie w dzisiejszych czasach-   ponieśliśmy w kadrze obronnej III RP przypominam nazwiska i funkcje generałów, którzy zginęli w katastrofie:

                                                         gen. Franciszek Gągor – Szef Sztabu Generalnego WP

                                                         gen. dyw. Tadeusz Buk – dowódca Wojsk Lądowych;

                                                         gen.broni pil. Andrzej Błasik – dowódca Sił Powietrznych RP;

                                                         v-ce admirał Andrzej Karweta dowódca Marynarki Wojennej RP;

                                                         gen.dyw.-Włodzimierz Potasiński dowódca Wojsk Specjalnych RP;

                                                         gen.broni Bronisław Kwiatkowski – Dowódca Operacyjny Zbrojnych RP

                                                          gen.bryg. Kazimierz Gilarski – dowódca Garnizonu Warszawa.

Zginęła więc cała elita dowódcza Sił Zbrojnych III RP. W katastrofie tej zginęło jeszcze 2 generałów pełniących posługi kapłańskie oraz 1 generał pełniący funkcje reprezentacyjne. Warto tu przypomnieć, że w czasie kampanii wrześniowej w r.1939 bezpośrednio na polu bitwy poległo 3 generałów tj.:

                                                           gen. Mikołaj Bołtuć,

                                                          gen. Józef Kustroń ,

                                                           gen. Franciszek Wład

natomiast 2 generałów w czasie tej kampanii zostało zastrzelonych tj: gen.Józef Olszyna-Wilczyński (zastrzelony przez NKWD); gen.Eugeniusz de Henning- Michawlis ( zastrzelony przez Niemców).Ale wróćmy do 10 kwietnia 2010r. To, że doszło do katastrofy smoleńskiej wynikało w dużej mierze z byle jakości naszego państwa które nie potrafiło stworzyć skutecznego systemu ochrony najważniejszych osób. Rządzący od końca 2007 r. III-cią RP   historycy Tusk i Komorowski starali się prowadzić wobec Rosji niezwykle ugodową politykę nie dostrzegając, że wejście Polski do NATO (12.03.1999r.) i do Unii Europejskiej ( 1.05 2004r) oraz wywalczona niezależność może być potraktowana przez Rosję Putina jako zdrada za którą Polska poniesie konsekwencje. Wielikaja Rasyja ze swą mroczną historią (na 26 władców Rosji* -13 zostało zamordowanych ,6 zmarło śmiercią podejrzaną) poczuła się tym upokorzona i rozpoczęła wobec Polski wyjątkowo perfidną grę ekonomiczną i polityczną ). Przykładami tej gry ( w wielkim skrócie) mogą być licznie nakładane embarga np. żywnościowe oraz kulisy rozdzielenia wizyty w Katyniu . Przyjęcie przez Donalda Tuska zaproszenia Putina do wzięcia udziału w uroczystościach katyńskich 7 kwietnia 2010r było wielka nielojalnością wobec Prezydenta Kaczyńskiego –prawie nie znaną w najnowszej historii państw na których demokratyczne wzory Rząd D.Tuska dość często się powołuje. Zarówno Premier Tusk jak i premier Putin mieli wobec Prezydenta Lecha Kaczyńskiego – mówiąc poetycko- rachunki krzywd nie wyrównanych . W roku 2005 Platforma Obywatelska poczuła się upokorzona się przez PiS nie tylko przegraną w wyborach parlamentarnych i prezydenckich ale również tym, iż w czasie rozmów dotyczących( ewentualnej) koalicji – PiS z połowy oferowanych platformie resortów nie zgodził się oddać żadnego resortu siłowego .Władimir Władymirowicz żywił wobec Lecha Kaczyńskiego podobne uczucia .Nie mógł się   pogodzić za narastającą za prezydentury Lecha Kaczyńskiego niezależnością polityczną Polski .Przykładem takiej niezależności mogły być słowa wypowiedziane przez polskiego prezydenta w r.2008 w Gruzji które ukazały rzeczywiste zamiary Putina .Warto je przytoczyć „…Świetnie wiemy, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę …..państwo rosyjskie po raz kolejny pokazało swoją twarz, tą prawdziwą, bardzo to nas smuci, ale trzeba rzeczywistość przyjąć do wiadomości..”.. Premier Tusk i marszałek Komorowski po wygranych wyborach w końcu października 2007 traktowali Lecha Kaczyńskiego jako prezydenta tymczasowego a zaprzyjaźnione media mainstreamowe nie dawały mu żadnych szans ma reelekcję. Rozpowszechniane też były pogłoski o przygotowanym przez PO raporcie który miał tworzyć podstawy do zastosowania wobec Prezydenta Kaczyńskiego impeachmentu . Wprawdzie Platforma Obywatelska zaprzeczała temu ale pogłoski o ewentualnym odwołaniu prezydenta zaczęły funkcjonować już wśród społeczeństwa. Lech Kaczyński mając przeciw sobie pogardą tzw. salonu i zmasowane ataki mediów słusznego nurtu zaczął funkcjonować w przestrzeni publicznej jako osoba zbędna, przeszkadzająca Rządowi D. Tuska . Aż do tragicznego dnia Rząd Donalda Tuska w wielu przypadkach okazywał Prezydentowi Kaczyńskiemu wyjątkowe lekceważenie. Odmowa wydania prezydentowi samolotu na wyjazd do Brukseli oraz udział Premiera Tuska w rozdzielonej wizycie 7 kwietnia 2010 w Katyniu właśnie o tym świadczą. Prawie wszystkie wizyty Prezydenta Kaczyńskiego oceniane były przez PO i usłużne media jako zbędne a ironiczne wypowiedzi Marszałka Komorowskiego (jaki prezydent- taki zamach) były ich dopełnieniem. Wszystkie te działania tworzyły pośród pewnej części społeczeństwa pogląd, iż „tymczasowy” prezydent i pracownicy jego kancelarii nie muszą być traktowani z właściwym   szacunkiem i nie muszą   podlegać nadzwyczajnej ochronie. W takich okolicznościach na zasadzie „ jak ON chce   koniecznie polecieć do Katynia to niech sobie leci ” doszło do tragedii która skompromitowała III RP pośród wszystkich liczących się państw w świecie. Wizyty w dniu 7 i 10 kwietnia zostały fatalnie przygotowane. Wg. opublikowanego 9 marca 2012 r. raportu przez NIK to strona rządowa nadzorująca specjalistyczny pułk lotnictwa ,służby dyplomatyczne, oraz BOR była wobec : Kancelarii Prezydenta ,Kancelarii Sejmu ,Kancelarii Senatu GOSPODARZEM ORGANIZUJĄCYM WIZYTY w Smoleńsku . Z tego raportu tego wynika, że BOR nie sporządził rzetelnie analiz zagrożenia osób które zajmują najwyższe stanowiska w państwie. W czasie rekonesansów przed wizytami 7 i 10 kwietnia 2010 funkcjonariusze BORu nie dokonali sprawdzenia stanu lotniska w Smoleńsku co tłumaczono tym .ze nie przewidywały tego procedury wobec lotnisk nieczynnych lub tymczasowo czynnych. 7 i 10 kwietnia BOR zajmujący się ochroną Premiera i Prezydenta powierzył w całości stronie rosyjskiej ochronę lotniska w Smoleńsku i ochronę samolotu. Obowiązująca w tym czasie instrukcja organizacji lotów powietrznych o statusie HEAD nie zezwalała na lądowanie na lotniskach nieczynnych, w tym przypadku dopuszczalno jedynie lądowanie śmigłowcami po uprzednim rekonesansie przez wykonawcę lotu. Właśnie w takich okolicznościach ( w wielkim skrócie ) Rząd III RP a w szczególności MON , MSZ, BOR dopuszczają do lotów 7 i 10 kwietnia 2010 r. I w takiej właśnie sytuacji 10 kwietnia 2010 roku o godz. 8.41.o6 stało się to co w innych państwach nigdy się nie wydarzyło. Tego dnia minister Sikorski (chcąc być jak zwykle pierwszym ) ok godz 10 powiadomił Jarosława Kaczyńskiego telefonicznie, że samolot Tu- 154 rozbił się i że wszyscy zginęli a w kilkanaście minut później wiadomość tą uzupełnił stwierdzeniem , że katastrofa była wynikiem błędu pilotów. Skąd minister Sikorski już w kilkadziesiąt minut po tej tragedii miał pewność , że wszyscy pasażerowie samolotu Tu-154 nie żyją i skąd wiedział, że była to wina pilotów?. Prawdopodobnie była to jedna z pierwszych tzw. wrzutek mających na celu wytworzenie w przestrzeni publicznej przekazu, że do katastrofy na lotnisku w Smoleńsku doszło wyłącznie z winy Polaków. Wkrótce zaczęły pojawiać się inne informacje które przede wszystkim umacniały opinię o winie pilotów i kompromitowały dowództwo wojskowe i prezydenta . Tak więc można się dowiedzieć ,że Tu-154 podchodził cztery razy do lądowania, mimo ,że kontrolerzy nalegali by odleciał na zapasowe lotnisko, oraz że Prezydent Kaczyński naciskał na załogę samolotu by lądowała nie zależnie od warunków. W tle tych pierwszych kłamliwych informacji które pochodziły głównie z z prasy rosyjskiej rozpoczęło się śledztwo. Jak wyjaśnił prof. Marek Żylicz – ekspert międzynarodowego prawa lotniczego pierwsze czynności procesowe były prowadzone nie – jak się przypuszcza wg. procedur konwencji chicagowskiej ale wg. porozumienia polsko-rosyjskiego z 7 lipca 1993 r . Tak więc do 13 kwietnia 2010 na okoliczność katastrofy działały dwie odrębne komisje wojskowe: polska i rosyjska. Komisje te współpracowały ze sobą wymieniając np. posiadane informacje i dokumenty dotyczące polskiego samolotu. Po 13 kwietnia 2010 Premier Tusk zrezygnował ze stosowania przepisów zawartych w korzystnych   dla Polski porozumieniu z r.1993 – i zawarł   z Premierem Putinem inne   ( jak się określa ) utajnione porozumienie na mocy którego działające do tej pory komisje wojskowe polską i rosyjską zastąpiono jedną wyłącznie komisją rosyjską powierzając faktycznie badanie katastrofy Międzypaństwowemu Komitetowi Lotniczemu pod kierownictwem gen.Anodiny . Premier Putin wydał w tej sprawie zarządzenie pisemne  a Premier Tusk przyjął je do wiadomości i wyraził zgodę ustną na jego stosowanie. Prof. Żylicz uważał (wywiad z 18.05 2011r) ,że w tym przypadku Premier Tusk naruszył konstytucję gdyż zawarcie porozumienia międzynarodowego w sposób jednoosobowy musi być zaakceptowane przez Radę Ministrów musi też być przedstawione Sejmowi oraz musi być zgłoszone do rejestracji w ONZ Należy jednak przypomnieć iż 6 maja 2010 Sejm III RP głosami PO, SLD PSL odrzucił rezolucję w sprawie wystąpienia do Federacji Rosyjskiej o przekazanie Polsce prowadzenia śledztwa , również w maju 2010 doszło do zawarcia między Polska a Federacją Rosyjska innego bardzo ważnego dokumentu . Dokumentem tym było memorandum podpisane przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Jerzego Millera ( przewodniczący komisji badającej katastrofę ) i przez Igora Lewitina – ministra transportu FR oraz przez gen. Anodinę szefową MAKu. Na mocy memorandum strona rosyjska zostałą zobligowana do przekazania stronie polskiej nagrań z rejestratorów pokładowych – dopiero po zakończeniu śledztwa . W podpisanym dokumencie zawarte też było obostrzenie, że żadne informacje z czarnych skrzynek nie mogą zostać ujawnione bez zgody strony rosyjskiej. Minister Miller wyraził zgodę na pozostawienie czarnych skrzynek w Rosji do zakończenia śledztwa. Czy więc upublicznienie treść odczytów z taśm rejestratorów (przed lutym 2014) było zgodne z podpisanym memorandum. Te dwa bardzo ważne dokumenty w porównaniu rodzinnymi morderstwami, konfliktami w kościele katolickim, wypadkami drogowymi, powodziami, huraganami właściwie nie funkcjonowały w debacie politycznej mimo ,ze pojawiały się od razu znaczące kontrowersje . Prokurator Martyniuk z Prokuratury Generalnej udzielając wywiadu prasowego stwierdził, że treść podpisanego memorandum, nie jest znana śledczym ….? , natomiast prof. Kruszyński ( karnista z UW ) często komentujący procedury karne oświadczył ,iż jest bardzo zdziwiony podpisanym zobowiązaniem przez ministra Millera gdyż prokuratura polska występowała już wcześniej o wydanie czarnych skrzynek. W tle obu tych dokumentów podpisanych przez Donalda Tuska i Jerzego Millera zaskakująco dziwnie brzmią wypowiedzi rządowych ministrów tłumaczących społeczeństwu   ,że mimo wielu not dyplomatycznych i ponagleń Federacja Rosyjska nie chce wydać czarnych skrzynek i wraku samolotu . Zastanawiam się więc też czy w myśl podpisanego memorandum Rząd III Premiera Tuska przestrzegał wszystkich   ( znanych i nieznanych opinii publicznej ) zobowiązań. Czy więc informacje z czarnych skrzynek zostały ujawnione opinii publicznej za zgodą strony rosyjskiej. Ale wracając do pamiętnych dni kwietniowych roku 2010. Z czego więc Rząd Donalda Tuska naprawdę zdał egzamin .Chyba były to przeprowadzone ceremonie pogrzebowe. I wtedy właśnie w kwietniowe dni 2004 MY NARÓD też zdaliśmy egzamin. Stawało się TO co zaskakiwało NAS SAMYCH i co zdumiało skupione wokół rządu media. Tym zaskoczeniem była niezwykła powaga społeczeństwa ,tym zaskoczeniem były szpalery ludzi wpatrzonych w konwoje przewożące trumny z ciałem prezydenta i innych osób które mimo różnic poglądów i zapatrywań na dalszą drogę Polski stawały się nam bliskie. Zaskoczenie przemieniało się z szok – gdy usłużny salon i meanstrim ujrzeli tłumy ludzi z całej Polski stojące godzinami przed pałacem prezydenckim po to tylko by później choć przez chwilę uklęknąć przed trumnami Lecha i Marylki . Szokiem dla salonu i meanstimu były też tłumy ludzi na pogrzebie pary prezydenckiej w Krakowie. To ich zdumiewało gdyż zrozumieli ,iż lewackie próby „wyzwolenia” narodu    z intymności i   uczucia wstydu   nie wykasowały w s[społeczeństwie  poczucia przynależności narodowej i poczucia wspólnoty. A później to już tylko cała seria rządowych wpadek , kłamstewek które obalały lansowana tezę o tym że , rząd Tuska zdał egzamin . Pomyłka z pochówkiem 6ciu ciał w tym ciała Ryszarda Kaczorowskiego ostatniego Prezydenta na uchodźstwie i ciała legendy ‘Solidarności” Anny Walentynowicz .Pomyłki w opisach zwłok, wyjątkowo lekceważące traktowanie zwłok przez osoby dokonujące sekcji w Rosji, kłamstwa Ewy Kopacz o wspólnym wykonaniu sekcji zwłok przez lekarzy polskich i rosyjskich. Zdziwienie też wywoływał fakt , iż pobranie próbek z wraku do pierwszej opinii pirotechnicznej nastąpiło prawie po upływie 2ch i pół roku od katastrofy i że pobrane próbki musiały „leżakować ” w Rosji ponad 2 miesiące. W wywiadzie jaki 30 maja 2011 w Tygodniku „Uważam Rze” osoba odpowiedzialna za zabezpieczenie wizyty Baracka Obamy, na pytanie dziennikarza, co wydarzyłoby się w analogicznym przypadku w USA, odpowiada bez namysłu. Cytuję: „ że ..coś takiego nie ma prawa się wydarzyć, że to niemożliwe ale jeśli już, to dymisje sięgnęły by natychmiast od asystentów asystentów do dowódców poszczególnych służb. A u nas. 6 maja 2010 Marszałek Komorowski za wybitne zasługi w działaniach podjętych przez stronę rosyjską w czasie katastrofy smoleńskiej odznaczył Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi Rzeczpospolitej Polskiej 20 rosyjskich funkcjonariuszy. W listopadzie 2010 Prezydent Komorowski nadał stopnie generałów brygady : płk. Krzysztofowi Bondarykowi (Szef ABW); płk. Radosławowi Kujawie (Szef SWW) ; płk. Januszowi Noskowi (Szef SKW ) płk. Jerzemu Matusiakowi (Z-ca Szefa BORu) . 5 czerwca 2011 Prezydent Bronisław Komorowski na wniosek ministra J. Millera awansował Szefa BORu gen.bryg. Mariana Janickiego na stopień generała dywizji. 8 listopada 2011 Ewa Kopacz została Marszałkiem Sejmu. W tyle tych wszystkich wydarzeń działał tajemniczy seryjny samobójca który zlikwidował wielu ludzi mających wiele wspólnego z katastrofą .Warto tez przypomnieć chichoty Marszałka Komorowskiego oczekującego na samolot ze zwłokami i „żółwiki” Premiera Tuska z Premierem Putinem. Tego też We People – My Naród nie ogarniamy. DLATEGO MY NARÓD UWAŻAMY, ŻE CZAS NA ZMIANY.

Złośliwiec Pospolity

Premier Kopacz daje “słowo honoru”

Rząd nie planuje prywatyzacji Lasów Państwowych – zapewniła w czwartek premier Ewa Kopacz w Radomiu. Według niej Lasy Państwowe dobrze zarządzają obszarami leśnymi w kraju.

– Mój rząd, rząd PO i PSL, nigdy nie planował i nie planuje prywatyzacji Lasów Państwowych. Jest dokładnie odwrotnie, wzmacniamy pozycję Lasów, dbamy o polskie lasy i cieszymy się, że ich kondycja jest coraz lepsza – powiedziała premier podczas jubileuszu 135-lecia Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Radomiu.

Pochodząca z Radomia premier podkreśliła, że wychowywała się w mieście, które ma swoją historię. – Ci, którzy są z Radomia, wiedzą, co znaczy dla radomian honor. Ja dzisiaj daję Wam najświętsze słowo honoru: dopóki Platforma Obywatelska będzie miała cokolwiek do powiedzenia, rządząc w tym kraju, nigdy Lasy Państwowe nie zostaną sprywatyzowane – zapewniła Kopacz.

Według premier leśnicy dobrze i kompetentnie wykonują swoje pracę. – Dzisiaj Lasy Państwowe są w dobrych rękach, Lasy Państwowe dobrze zarządzają tym wspólnym majątkiem Polaków – dodała Kopacz.

Szefowa rządu zaznaczyła, że wpłaty do budżetu nie pogorszyły kondycji Lasów Państwowych i nie zagroziły ich przyszłości (w latach 2014-2015 przedsiębiorstwo będzie musiało wpłacić 1,6 mld zł). Dodała, że Lasy są zarządcą wspólnego majątku Polaków i państwowym gospodarstwem – ich wsparcie, także w formie pieniężnej, na rzecz rozwoju kraju jest więc naturalne. Według premier leśnicy dobrze i kompetentnie wykonują swoją pracę.

Dzisiaj Lasy Państwowe są w dobrych rękach, Lasy Państwowe dobrze zarządzają tym wspólnym majątkiem Polaków

— podkreśliła Kopacz.

Obecna koalicja nauczyła Polaków, że trzeba jej cały czas patrzeć na ręce. Jak wynika z informacji ujawnionych przez Wikileaks już w 2009 r. Bronisław Komorowski – jako Marszałek Sejmu – obiecywał w poufnej rozmowie z ambasadorem USA „spieniężenie” Lasów Państwowych, aby pieniądze przeznaczyć na wypłatę odszkodowań za mienie pożydowskie.

Od Redakcji:

Aby dać słowo honoru trzeba mieć honor. Wiarygodność słów Pani Premier została pogrzebana w Smoleńsku , którą zdaniem ówczesnej minister zdrowia Ewy Kopacz przekopano jeden metr w głąb ziemi, w poszukiwaniu szczątków ofiar i samolotu. Jeszcze długo, po 10 kwietnia 2010 roku, przyjeżdżający w to miejsce, mogli odnaleźć szczątki z tamtej katastrofy.
Obecna Pani Premier  opowiadała również, jak była zbudowana postawą polskich i rosyjskich patomorfologów, widząc, jak “ramię w ramię” dokonywali sekcji ofiar tej katastrofy. Dziś wiemy, że Polaków nawet nie dopuszczono w pobliże zwłok.
To wiarygodność Pani Premier i wartość jej słowa honoru.
A fakty są takie, że ograbiła Lasy Państwowe z pieniędzy, które rządowi w żaden sposób nie przysługiwały, bo wbrew słowom Pani Premier to naród, nie rząd jest właścicielem Lasów i naród odbiera swój udział  bezpłatnie korzystając z darów lasu. 

Źródło: wpolityce.pl

Oświadczenie Krajowej Sekcji Transportu Drogowego NSZZ “Solidarność”

OD REDAKCJI:
Przez całą Polskę przetacza się fala protesów właścicieli firm transportowych, którzy czują się skrzywdzeni wejściem w życie w Niemczech przepisów wyrównujących stawkę płacy kierowcy polskiego ze stawkami niemieckiego . Jak jest prawda od strony polskich kierowców przedstawia oświadczenie Krajowej Sekcji Transportu Drogowego.  

OŚWIADCZENIE
Protest pracodawców firm transportowych w dniu 23 marca był wymierzony przeciwko kierowcom a nie trudnej sytuacji na rynku przewozowym. Pazerność przewoźników nie zna granic a szczyt hipokryzji i zakłamania też osiągnął apogeum. Na akcję protestacyjną wysyłali kierowców ciężarówek zamiast samemu usiąść za fajerą i protestować. Wydawali polecenia służbowe swoim kierowcom żeby protestowali w ich imieniu przeciwko sobie.

   Właściciele firm transportowych walczą przeciwko niemieckim przepisom, które w dużym uproszczeniu mają eliminować niewolniczą pracę kierowców. Wszystkie informacje w mediach przedstawiają punkt widzenia polskiego pracodawcy. Podaje się informację, że polska flota transportowa jest obecnie jedną z największych posiadających najlepszy tabor w UE ale poziom ten został osiągnięty dzięki zaniżaniu płac, nieuczciwej konkurencji i zaniżaniem frachtów. W ciągu ostatniej dekady liczba przewoźników wrosła trzykrotnie a ilość pojazdów prawie czterokrotnie. Płaca polskiego kierowcy oscyluje pomiędzy 3 a 4 euro na godzinę. Twierdzenie pracodawców, że kierowcy zarabiają między 7 a 9 tyś. zł na m-c jest absolutnym kłamstwem. W większości firm transportowych płaca podstawowa brutto jest na poziomie najniższej krajowej i od tej płacy są odprowadzane wszystkie świadczenia. Pracodawcy nie chcą rozmawiać ze związkami zawodowymi o poprawie warunków płacowych kierowców zawodowych. Uważają, że wszystko jest w porządku i nie warto nic zmieniać. Poprawy wymaga rynek transportowy, organizacja przewozów, stawki przewozowe itp.
Jeżeli nie zostaną dokonane zmiany w tym obszarze to nawet gdyby kierowcy pracowali za przysłowiową miskę zupy nie poprawią sytuacji przewoźników. Porządek muszą zrobić między sobą. Związki zawodowe domagają się uczciwego wynagrodzenia za ciężką pracę, szacunku i nie deptania godności kierowców zawodowych.
Jeżeli pracodawcy tego nie zrozumieją to kierowcy pokażą, że potrafią się upomnieć o swoje prawa i to dopiero będzie bolało bo dotyczyć będzie większości firm transportowych.
20 marca przedstawiciele Krajowej Sekcji Transportu Drogowego NSZZ Solidarność uczestniczyli we Frankfurcie n/Odrą na spotkaniu z  niemieckimi związkowcami z Ver.di 25 – 26 jesteśmy w Brukseli na spotkaniu z europejskimi związkami transportowymi afiliowanymi w ITF i ETF, na którym będą omawiane dalsze zmiany w płacy minimalnej we Francji, Włoszech, Belgii i Danii. Będą omawiane również inne rozwiązania mające na celu poprawę pracy i płacy kierowców zawodowych.
25 marca będzie wielka akcja protestacyjna kierowców w Brukseli, w której też będziemy brali udział.
Dziwna wydaje się stronniczość mediów, które nie były zainteresowane naszym zdaniem
i publikowaniem naszego stanowiska, ale do tego już zdążyliśmy przywyknąć.

Tadeusz Kucharski
Przewodniczący KSTD
NSZZ „Solidarność”

Po co rząd zaśmieca ustawę o lasach?

Przyjęcie  przez Sejm projektu zmiany ustawy o lasach, dotyczącego zamknięcia rynku UE przed obrotem nielegalnie pozyskanym drewnem, to zaśmiecanie tego aktu prawnego. Stosowne zapisy w tym zakresie powinny się znaleźć w prawie dotyczącym Służby Celnej lub w ustawie o ochronie środowiska. Tymczasem docierają do mnie informacje, że rząd rozważa, aby w ogóle wyjąć handel drewnem z ustawy o Lasach Państwowych, tak by zajęły się one wyłącznie hodowlą. Takie pomysły to dalsza część destabilizacji systemu leśnego, co ostatecznie zmierza ku całkowitemu zrewolucjonizowaniu ustawy o lasach. Tymczasem przypomnijmy, że ustawa ta nie podlegała prawu unijnemu i nie była zawarta w traktacie akcesyjnym. Nasz system gospodarki leśnej jest unikalny w skali całej UE i to raczej nasze rozwiązania mogą stanowić wzór dla innych krajów – nie odwrotnie.

Transmisja debaty od godziny 10.04.

Warto zwrócić uwagę, ja bezczelny jest pan minister Gawłowski, (ten od zwrotu:” związkowcy niech sp….ja”), który  chwali się osiągnięciami Lasów Państwowych, nie zważąjąc na fakt, że do sukcesu Lasów nie dołożył nawet małego palca, a do ich niszczenia obie ręce.

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje_arch.xsp#2790625BA6766510C1257E0C0024F8FD

Gdzie znikają corocznie miliardy złotych?

Polska to jednak bogaty kraj – tak przynajmniej wynika z danych dotyczących drenowania finansowego naszej gospodarki przez międzynarodowe koncerny. Okazuje się, że jesteśmy źródłem gigantycznych zysków (funkcjonuje nawet pojęcie – kraj źródła) wyprowadzanych następnie za granicę. Innymi słowy, stanowimy jeden z najobfitszych wodopojów, z którego skwapliwie czerpią światowi potentaci, dojąc nasz kraj na skalę sytuującą nas pod tym względem w światowej czołówce. Warto się temu procederowi przyjrzeć bliżej, bowiem tkwi tu przynajmniej część odpowiedzi na pytanie o systemowe niedomogi trapiące polską gospodarkę pogrążoną w permanentnym marazmie.

Zerknijmy zatem. Opublikowany w grudniu 2013 r. raport pozarządowej organizacji Global Financial Integrity (GFI) ukazuje rozmiar nielegalnych transferów kapitału w latach 2002-2011. Polska wedle tego zestawienia plasowała się na 18. pozycji w świecie (w Europie – na trzecim miejscu, za Rosją i Białorusią a przed Serbią). Łącznie wytransferowano z Polski 49,39 mld dol., co daje średnią roczną 4,939 mld dol. Z kolei o rok późniejszy raport tej samej instytucji (“Illicit Financial Flows from Developing Countries: 2003-2012″), umieszcza nas oczko wyżej – na 17. lokacie spośród 145 badanych państw. W tym drugim zestawieniu średni roczny odpływ kapitału to już 5,312 mld dol., ogółem – 53,124 mld dol. Widzimy więc, że tendencja jest wzrostowa. Jak to wyglądało w kolejnych latach? 2002 – 1,110 mld dol.; 2003 – 1,961 mld, 2004 – 0,421 mld, 2005 – 0,787 mld, 2006 – 0 (!); 2007 – 3,302 mld; 2008 – 12,161 mld; 2009 – 10,045 mld; 2010 – 10,462 mld, 2011 – 9,918 mld, 2012 – 4,067 mld dol. Swoją drogą, warto zwrócić uwagę na tytuł raportu i frazę “developing countries” – z perspektywy globalnej traktowani jesteśmy jako “kraj rozwijający się”, co w tłumaczeniu z języka politycznej poprawności na normalny, oznacza usytuowanie Polski wśród rozmaitych bantustanów eksploatowanych przez wiodących graczy.

Przeglądając przytoczone powyżej dane, można również zauważyć pewną prawidłowość. Otóż, o ile przed wejściem Polski do Unii Europejskiej (1.05.2004) i za rządów Prawa i Sprawiedliwości (2005-2007) mocno podkreślających konieczność walki z patologiami, wyciekanie kapitału mieściło się w stosunkowo niewielkim przedziale, ze znamiennym rokiem 2006, kiedy nie wyprowadzono z Polski zauważalnych kwot, o tyle skokowy wzrost nastąpił w latach późniejszych, czyli – mówiąc umownie – w “epoce zielonej wyspy” Donalda Tuska. Apogeum miało miejsce w roku 2008 i w trzech kolejnych latach, zupełnie jakby ktoś chciał sobie odbić przymusową wstrzemięźliwość we wcześniejszym okresie.

Jak widać, “eksportowaliśmy” wtedy za granicę nie tylko tanią siłę roboczą, pracującą na dobrobyt innych krajów, lecz także wspomagaliśmy je również konkretnymi kwotami żywej gotówki. Jeśli do powyższego dodamy, że był to czas rekordowego zadłużania Polski przez “sztukmistrza z Londynu” – Jana Vincenta Rostowskiego, za którego rządów w Ministerstwie Finansów nasz dług publiczny zaczął oscylować w okolicach biliona złotych (szacunkowo, bo wskutek księgowych sztuczek nikt nie wie, ile tego jest naprawdę), to otrzymamy obraz galopującej kolonizacji ekonomicznej Polski. Mam zresztą swoją spiskową teorię, że minister Rostowski został tu nasłany w celu przypilnowania interesów międzynarodowej finansjery – i temu służyć miało zarówno spoglądanie przez palce na wyprowadzane z Polski rok po roku ciężkie miliardy, jak i pompowanie naszego zadłużenia, sprawiające, że siedzimy obecnie w kieszeniach globalnych spekulantów, a warto zdawać sobie sprawę, że w ciągu kilku lat rząd PO zadłużył Polskę na niemal drugie tyle, co wszystkie poprzednie rządy po roku 1989 razem wzięte.

W kontekście powyższego chcę przywołać znakomity tekst Bartłomieja Radziejewskiego zamieszczony w internetowym czasopiśmie “Nowa Konfederacja”, pt.:”Renta neokolonialna, czyli ile jeszcze Polak zapłaci”. Autor, bazując na bilansie płatniczym NBP, stwierdza, że tylko z pozycji “saldo błędów i opuszczeń” wynika, że z Polski od 2008 r. w niewiadomy sposób znika rocznie w przeliczeniu z dolarów od 26 do 31 mld złotych, przy czym, podobnie jak w raporcie GFI, skokowy wzrost następuje od 2008 r. – (-12, 312 mld dol. w 2008 r., przy -2,791 w 2007 r. – proszę porównać te kwoty z danymi GFI – są dość zbliżone). W roku 2008 wybuchł kryzys i gospodarcze “metropolie” zintensyfikowały drenaż “peryferii” – takich jak Polska. Lecz to nie wszystko.W latach 2004-2013 wyprowadzono za granicę dochody z inwestycji na łączną kwotę 144 mld euro, natomiast w 2013 r. wypłynęło z Polski w przeliczeniu 82 mld zł, czyli 5 proc. PKB, co w sumie stawia pod znakiem zapytania ekonomiczną opłacalność naszej przynależności do Unii Europejskiej. Według MSZ korzyści z obecności w UE zwiększają PKB o 0,7 proc. rocznie. Tu 5 proc. tracimy, tam 0,7 proc. rekompensaty – to ci interes…

Zatem – wracając do wstępu niniejszego tekstu – jak tu nie mówić, że Polska to bogaty kraj? Które jeszcze państwo stać na płacenie innym hojną ręką takiej “dywidendy”?

Piotr Lewandowski

Źródło: interia.pl

Chcesz sprzedaży polskich lasów – głosuj na Komorowskiego

Mamy jeszcze świeżo w pamięci enuncjacje prasowe z tajnych rozmów Prezydenta Reczpospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego z rządem amerykańskim i organizacjami żydowskimi, w których deklaruje Pan Prezydent sprzedaż Lasów Państwowych w celu zapewnienia wypłat Hrekompensat (za co?) Żydom, za mienie zagarnięte im przez Niemców. Hojnego mamy Prezydenta, który srebra rodowe, jakimi są polskie lasy, chce nie tylko zastawić, ale nawet sprzedać, aby zaspokoić wyimaginowane roszczenia Żydów wobec Polaków. To pokłosie sprzedajnej polityki wielu polskich rządów, którzy biją się w piersi przepraszając za nie swoje winy.

olityce.pl: Tygodnik „wSieci” opisuje politykę partii rządzącej dotyczącej Lasów Państwowych. Przywołuje notatkę ambasadora USA ujawnioną przez WikiLeaks, z której wynika, że Bronisław Komorowski miał mówić, że rząd już w 2009 roku ma plan sprzedaży lasów. Czy na LPwydano w Polsce wyrok?

Prof. Jan Szyszko: W tej sprawie widać stabilną politykę obecnej koalicji rządzącej. Ją rozpoczął zresztą jeszcze premier Jerzy Buzek. Celem tych działań jest destabilizacja polskich Lasów Państwowych, a w końcu zapewne ich sprzedaż. W latach 90. byłem szefem grupy programowej AWS ds. środowiska, potem byłem ministrem. W programieAWS było jasno zapisane, że Lasy Państwowe nie mogą podlegać przekształceniom własnościowym, a także prywatyzacji. Za niesłusznie pobrane lasy z kolei państwo miało zwracać pieniądze pokrzywdzonym. Taki był program, ale na jednej z Rad Ministrów pojawił się nagle pomysł, zaakceptowany przez premiera Buzka, by z Lasów Państwowych zrobić jednoosobową spółkę skarbu państwa. To wywołało protest ówczesnego ministra, co doprowadziło do wycofania się z tej haniebnej decyzji. Do dziś natomiast żadna jednoosobowa spółka skarbu państwa nie dotrwała. Zapewne tak samo byłoby, gdyby udało się przeprowadzić proces lansowany przez Unię Wolności.

To jednak historia. Jak to się ma do obecnej polityki?

Przecież Jerzy Buzek jest obecnie ważnym politykiem partii władzy, zaś drugą próbę wyciągnięcia ręki po Lasy Państwowe przeprowadził już Donald Tusk. Rząd POPSLchciał włączyć Lasy Państwowe do sektora finansów publicznych. Od 2011 roku one miały być częścią budżetu. To się jednak nie udało, bowiem zebraliśmy ponad 1 mln podpisów i rząd się wycofał z tej sytuacji. Jednak na chwilę. Trzecią próbę mieliśmy niedawno, Lasy Państwowe obłożono haraczem. LP mają płacić wielkie pieniądze do budżetu. Społeczeństwo znów się jednak zorganizowało i złożyło wniosek o referendum ws. Lasów oraz procesu wykupu ziem przez cudzoziemców. Ta sprawa do dziś nie doczekała się debaty w Sejmie.

Wiemy jednak, że rząd chciał zmienić konstytucje w związku ze sprawą Lasów. Mówiono, że chodzi o wzmocnienie ochrony właścicielskiej. Jak to się ma do działań, opisanych przez Pana?

To był ruch pozorny. Te zmiany z jednej strony miały dezinformować opinię publiczną, pokazując że rządzący troszczą się o Lasy. Jednak z drugiej strony ta nowelizacja zmniejszała de facto ochronę Lasów. Po tej zmianie bowiem Lasy można było sprzedać po zwykłych zmianach ustawowych. To jednak na szczęście znów się nie udało. PiS złożyło w tej sprawie wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, a równocześnie czekamy na debatę w Sejmie i rozpoczęcie referendum ws. Lasów.

Naszkicował Pan konsekwentne działania, które mogą zmierzać do sprzedaży Lasów. Z czego wynika taka polityka?

Sytuacja wygląda tak, jakby na Lasach Państwowych ktoś chciał się uwłaszczyć. Z informacji, jakie publikował portal WikiLeaks, wynika, że z pytaniami w tej sprawie należy się zgłosić do obecnego prezydenta Bronisława Komorowskiego. On tę sprawę powinien wyjaśnić. Lasy Państwowe to bezpieczeństwo ekologiczne państwa i podstawa bytu niezawisłości państwa. Tu chodzi o własność ziemską i niezależność. Własności Lasów Państwowych trzeba bronić.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

W dniu 2 marca odbyła się konferencja prasowa “W obronie lasów i polskiej ziemi – program wyborczy Andrzeja Dudy” z udziałem Posłów prof. Jana Szyszko i Dariusza Bąka oraz Pani Anny Stefańskiej. Poniżej znajdą Państwo link do konferencji.

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje_arch.xsp#F28AA126AE924961C1257DFC00295525

Co robi Solidarność leśna?

Sprawozdanie I_II 2015_1Sprawozdanie I_II 2015_2Sprawozdanie I_II 2015_3opinia do zalozen do ustawy o lasach 28.01.15
Opowiedź na pismo Ministerstwa Opowiedź z dn.21.01.
KSPL na pismo Ministerstwa
Pismo do Dyrektora Generalnego LP18.02.15
Pismo problemy w uzytkowaniu
Projekt Zarządz. umund.dla emerytow
Projekt Zarządz. ws. badania stos.
Mobbingu
Puszcza odp. min. 29.02.15 spr.
Gawlowskiego Pismo KZNOSiL do Ministra

stanowisko nr 7 awanse 2015
stanowisko nr 8 KSPL-mundury
Uchwała popierająca rolników