Marzec 2015
P W Ś C P S N
« lut    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Archiwa

stat4u

Oświadczenie Krajowej Sekcji Transportu Drogowego NSZZ „Solidarność”

OD REDAKCJI:
Przez całą Polskę przetacza się fala protesów właścicieli firm transportowych, którzy czują się skrzywdzeni wejściem w życie w Niemczech przepisów wyrównujących stawkę płacy kierowcy polskiego ze stawkami niemieckiego . Jak jest prawda od strony polskich kierowców przedstawia oświadczenie Krajowej Sekcji Transportu Drogowego.  

OŚWIADCZENIE
Protest pracodawców firm transportowych w dniu 23 marca był wymierzony przeciwko kierowcom a nie trudnej sytuacji na rynku przewozowym. Pazerność przewoźników nie zna granic a szczyt hipokryzji i zakłamania też osiągnął apogeum. Na akcję protestacyjną wysyłali kierowców ciężarówek zamiast samemu usiąść za fajerą i protestować. Wydawali polecenia służbowe swoim kierowcom żeby protestowali w ich imieniu przeciwko sobie.

   Właściciele firm transportowych walczą przeciwko niemieckim przepisom, które w dużym uproszczeniu mają eliminować niewolniczą pracę kierowców. Wszystkie informacje w mediach przedstawiają punkt widzenia polskiego pracodawcy. Podaje się informację, że polska flota transportowa jest obecnie jedną z największych posiadających najlepszy tabor w UE ale poziom ten został osiągnięty dzięki zaniżaniu płac, nieuczciwej konkurencji i zaniżaniem frachtów. W ciągu ostatniej dekady liczba przewoźników wrosła trzykrotnie a ilość pojazdów prawie czterokrotnie. Płaca polskiego kierowcy oscyluje pomiędzy 3 a 4 euro na godzinę. Twierdzenie pracodawców, że kierowcy zarabiają między 7 a 9 tyś. zł na m-c jest absolutnym kłamstwem. W większości firm transportowych płaca podstawowa brutto jest na poziomie najniższej krajowej i od tej płacy są odprowadzane wszystkie świadczenia. Pracodawcy nie chcą rozmawiać ze związkami zawodowymi o poprawie warunków płacowych kierowców zawodowych. Uważają, że wszystko jest w porządku i nie warto nic zmieniać. Poprawy wymaga rynek transportowy, organizacja przewozów, stawki przewozowe itp.
Jeżeli nie zostaną dokonane zmiany w tym obszarze to nawet gdyby kierowcy pracowali za przysłowiową miskę zupy nie poprawią sytuacji przewoźników. Porządek muszą zrobić między sobą. Związki zawodowe domagają się uczciwego wynagrodzenia za ciężką pracę, szacunku i nie deptania godności kierowców zawodowych.
Jeżeli pracodawcy tego nie zrozumieją to kierowcy pokażą, że potrafią się upomnieć o swoje prawa i to dopiero będzie bolało bo dotyczyć będzie większości firm transportowych.
20 marca przedstawiciele Krajowej Sekcji Transportu Drogowego NSZZ Solidarność uczestniczyli we Frankfurcie n/Odrą na spotkaniu z  niemieckimi związkowcami z Ver.di 25 – 26 jesteśmy w Brukseli na spotkaniu z europejskimi związkami transportowymi afiliowanymi w ITF i ETF, na którym będą omawiane dalsze zmiany w płacy minimalnej we Francji, Włoszech, Belgii i Danii. Będą omawiane również inne rozwiązania mające na celu poprawę pracy i płacy kierowców zawodowych.
25 marca będzie wielka akcja protestacyjna kierowców w Brukseli, w której też będziemy brali udział.
Dziwna wydaje się stronniczość mediów, które nie były zainteresowane naszym zdaniem
i publikowaniem naszego stanowiska, ale do tego już zdążyliśmy przywyknąć.

Tadeusz Kucharski
Przewodniczący KSTD
NSZZ „Solidarność”

Po co rząd zaśmieca ustawę o lasach?

Przyjęcie  przez Sejm projektu zmiany ustawy o lasach, dotyczącego zamknięcia rynku UE przed obrotem nielegalnie pozyskanym drewnem, to zaśmiecanie tego aktu prawnego. Stosowne zapisy w tym zakresie powinny się znaleźć w prawie dotyczącym Służby Celnej lub w ustawie o ochronie środowiska. Tymczasem docierają do mnie informacje, że rząd rozważa, aby w ogóle wyjąć handel drewnem z ustawy o Lasach Państwowych, tak by zajęły się one wyłącznie hodowlą. Takie pomysły to dalsza część destabilizacji systemu leśnego, co ostatecznie zmierza ku całkowitemu zrewolucjonizowaniu ustawy o lasach. Tymczasem przypomnijmy, że ustawa ta nie podlegała prawu unijnemu i nie była zawarta w traktacie akcesyjnym. Nasz system gospodarki leśnej jest unikalny w skali całej UE i to raczej nasze rozwiązania mogą stanowić wzór dla innych krajów – nie odwrotnie.

Transmisja debaty od godziny 10.04.

Warto zwrócić uwagę, ja bezczelny jest pan minister Gawłowski, (ten od zwrotu:” związkowcy niech sp….ja”), który  chwali się osiągnięciami Lasów Państwowych, nie zważąjąc na fakt, że do sukcesu Lasów nie dołożył nawet małego palca, a do ich niszczenia obie ręce.

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje_arch.xsp#2790625BA6766510C1257E0C0024F8FD

Gdzie znikają corocznie miliardy złotych?

Polska to jednak bogaty kraj – tak przynajmniej wynika z danych dotyczących drenowania finansowego naszej gospodarki przez międzynarodowe koncerny. Okazuje się, że jesteśmy źródłem gigantycznych zysków (funkcjonuje nawet pojęcie – kraj źródła) wyprowadzanych następnie za granicę. Innymi słowy, stanowimy jeden z najobfitszych wodopojów, z którego skwapliwie czerpią światowi potentaci, dojąc nasz kraj na skalę sytuującą nas pod tym względem w światowej czołówce. Warto się temu procederowi przyjrzeć bliżej, bowiem tkwi tu przynajmniej część odpowiedzi na pytanie o systemowe niedomogi trapiące polską gospodarkę pogrążoną w permanentnym marazmie.

Zerknijmy zatem. Opublikowany w grudniu 2013 r. raport pozarządowej organizacji Global Financial Integrity (GFI) ukazuje rozmiar nielegalnych transferów kapitału w latach 2002-2011. Polska wedle tego zestawienia plasowała się na 18. pozycji w świecie (w Europie – na trzecim miejscu, za Rosją i Białorusią a przed Serbią). Łącznie wytransferowano z Polski 49,39 mld dol., co daje średnią roczną 4,939 mld dol. Z kolei o rok późniejszy raport tej samej instytucji („Illicit Financial Flows from Developing Countries: 2003-2012″), umieszcza nas oczko wyżej – na 17. lokacie spośród 145 badanych państw. W tym drugim zestawieniu średni roczny odpływ kapitału to już 5,312 mld dol., ogółem – 53,124 mld dol. Widzimy więc, że tendencja jest wzrostowa. Jak to wyglądało w kolejnych latach? 2002 – 1,110 mld dol.; 2003 – 1,961 mld, 2004 – 0,421 mld, 2005 – 0,787 mld, 2006 – 0 (!); 2007 – 3,302 mld; 2008 – 12,161 mld; 2009 – 10,045 mld; 2010 – 10,462 mld, 2011 – 9,918 mld, 2012 – 4,067 mld dol. Swoją drogą, warto zwrócić uwagę na tytuł raportu i frazę „developing countries” – z perspektywy globalnej traktowani jesteśmy jako „kraj rozwijający się”, co w tłumaczeniu z języka politycznej poprawności na normalny, oznacza usytuowanie Polski wśród rozmaitych bantustanów eksploatowanych przez wiodących graczy.

Przeglądając przytoczone powyżej dane, można również zauważyć pewną prawidłowość. Otóż, o ile przed wejściem Polski do Unii Europejskiej (1.05.2004) i za rządów Prawa i Sprawiedliwości (2005-2007) mocno podkreślających konieczność walki z patologiami, wyciekanie kapitału mieściło się w stosunkowo niewielkim przedziale, ze znamiennym rokiem 2006, kiedy nie wyprowadzono z Polski zauważalnych kwot, o tyle skokowy wzrost nastąpił w latach późniejszych, czyli – mówiąc umownie – w „epoce zielonej wyspy” Donalda Tuska. Apogeum miało miejsce w roku 2008 i w trzech kolejnych latach, zupełnie jakby ktoś chciał sobie odbić przymusową wstrzemięźliwość we wcześniejszym okresie.

Jak widać, „eksportowaliśmy” wtedy za granicę nie tylko tanią siłę roboczą, pracującą na dobrobyt innych krajów, lecz także wspomagaliśmy je również konkretnymi kwotami żywej gotówki. Jeśli do powyższego dodamy, że był to czas rekordowego zadłużania Polski przez „sztukmistrza z Londynu” – Jana Vincenta Rostowskiego, za którego rządów w Ministerstwie Finansów nasz dług publiczny zaczął oscylować w okolicach biliona złotych (szacunkowo, bo wskutek księgowych sztuczek nikt nie wie, ile tego jest naprawdę), to otrzymamy obraz galopującej kolonizacji ekonomicznej Polski. Mam zresztą swoją spiskową teorię, że minister Rostowski został tu nasłany w celu przypilnowania interesów międzynarodowej finansjery – i temu służyć miało zarówno spoglądanie przez palce na wyprowadzane z Polski rok po roku ciężkie miliardy, jak i pompowanie naszego zadłużenia, sprawiające, że siedzimy obecnie w kieszeniach globalnych spekulantów, a warto zdawać sobie sprawę, że w ciągu kilku lat rząd PO zadłużył Polskę na niemal drugie tyle, co wszystkie poprzednie rządy po roku 1989 razem wzięte.

W kontekście powyższego chcę przywołać znakomity tekst Bartłomieja Radziejewskiego zamieszczony w internetowym czasopiśmie „Nowa Konfederacja”, pt.:”Renta neokolonialna, czyli ile jeszcze Polak zapłaci”. Autor, bazując na bilansie płatniczym NBP, stwierdza, że tylko z pozycji „saldo błędów i opuszczeń” wynika, że z Polski od 2008 r. w niewiadomy sposób znika rocznie w przeliczeniu z dolarów od 26 do 31 mld złotych, przy czym, podobnie jak w raporcie GFI, skokowy wzrost następuje od 2008 r. – (-12, 312 mld dol. w 2008 r., przy -2,791 w 2007 r. – proszę porównać te kwoty z danymi GFI – są dość zbliżone). W roku 2008 wybuchł kryzys i gospodarcze „metropolie” zintensyfikowały drenaż „peryferii” – takich jak Polska. Lecz to nie wszystko.W latach 2004-2013 wyprowadzono za granicę dochody z inwestycji na łączną kwotę 144 mld euro, natomiast w 2013 r. wypłynęło z Polski w przeliczeniu 82 mld zł, czyli 5 proc. PKB, co w sumie stawia pod znakiem zapytania ekonomiczną opłacalność naszej przynależności do Unii Europejskiej. Według MSZ korzyści z obecności w UE zwiększają PKB o 0,7 proc. rocznie. Tu 5 proc. tracimy, tam 0,7 proc. rekompensaty – to ci interes…

Zatem – wracając do wstępu niniejszego tekstu – jak tu nie mówić, że Polska to bogaty kraj? Które jeszcze państwo stać na płacenie innym hojną ręką takiej „dywidendy”?

Piotr Lewandowski

Źródło: interia.pl

Chcesz sprzedaży polskich lasów – głosuj na Komorowskiego

Mamy jeszcze świeżo w pamięci enuncjacje prasowe z tajnych rozmów Prezydenta Reczpospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego z rządem amerykańskim i organizacjami żydowskimi, w których deklaruje Pan Prezydent sprzedaż Lasów Państwowych w celu zapewnienia wypłat Hrekompensat (za co?) Żydom, za mienie zagarnięte im przez Niemców. Hojnego mamy Prezydenta, który srebra rodowe, jakimi są polskie lasy, chce nie tylko zastawić, ale nawet sprzedać, aby zaspokoić wyimaginowane roszczenia Żydów wobec Polaków. To pokłosie sprzedajnej polityki wielu polskich rządów, którzy biją się w piersi przepraszając za nie swoje winy.

olityce.pl: Tygodnik „wSieci” opisuje politykę partii rządzącej dotyczącej Lasów Państwowych. Przywołuje notatkę ambasadora USA ujawnioną przez WikiLeaks, z której wynika, że Bronisław Komorowski miał mówić, że rząd już w 2009 roku ma plan sprzedaży lasów. Czy na LPwydano w Polsce wyrok?

Prof. Jan Szyszko: W tej sprawie widać stabilną politykę obecnej koalicji rządzącej. Ją rozpoczął zresztą jeszcze premier Jerzy Buzek. Celem tych działań jest destabilizacja polskich Lasów Państwowych, a w końcu zapewne ich sprzedaż. W latach 90. byłem szefem grupy programowej AWS ds. środowiska, potem byłem ministrem. W programieAWS było jasno zapisane, że Lasy Państwowe nie mogą podlegać przekształceniom własnościowym, a także prywatyzacji. Za niesłusznie pobrane lasy z kolei państwo miało zwracać pieniądze pokrzywdzonym. Taki był program, ale na jednej z Rad Ministrów pojawił się nagle pomysł, zaakceptowany przez premiera Buzka, by z Lasów Państwowych zrobić jednoosobową spółkę skarbu państwa. To wywołało protest ówczesnego ministra, co doprowadziło do wycofania się z tej haniebnej decyzji. Do dziś natomiast żadna jednoosobowa spółka skarbu państwa nie dotrwała. Zapewne tak samo byłoby, gdyby udało się przeprowadzić proces lansowany przez Unię Wolności.

To jednak historia. Jak to się ma do obecnej polityki?

Przecież Jerzy Buzek jest obecnie ważnym politykiem partii władzy, zaś drugą próbę wyciągnięcia ręki po Lasy Państwowe przeprowadził już Donald Tusk. Rząd PO-PSLchciał włączyć Lasy Państwowe do sektora finansów publicznych. Od 2011 roku one miały być częścią budżetu. To się jednak nie udało, bowiem zebraliśmy ponad 1 mln podpisów i rząd się wycofał z tej sytuacji. Jednak na chwilę. Trzecią próbę mieliśmy niedawno, Lasy Państwowe obłożono haraczem. LP mają płacić wielkie pieniądze do budżetu. Społeczeństwo znów się jednak zorganizowało i złożyło wniosek o referendum ws. Lasów oraz procesu wykupu ziem przez cudzoziemców. Ta sprawa do dziś nie doczekała się debaty w Sejmie.

Wiemy jednak, że rząd chciał zmienić konstytucje w związku ze sprawą Lasów. Mówiono, że chodzi o wzmocnienie ochrony właścicielskiej. Jak to się ma do działań, opisanych przez Pana?

To był ruch pozorny. Te zmiany z jednej strony miały dezinformować opinię publiczną, pokazując że rządzący troszczą się o Lasy. Jednak z drugiej strony ta nowelizacja zmniejszała de facto ochronę Lasów. Po tej zmianie bowiem Lasy można było sprzedać po zwykłych zmianach ustawowych. To jednak na szczęście znów się nie udało. PiS złożyło w tej sprawie wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, a równocześnie czekamy na debatę w Sejmie i rozpoczęcie referendum ws. Lasów.

Naszkicował Pan konsekwentne działania, które mogą zmierzać do sprzedaży Lasów. Z czego wynika taka polityka?

Sytuacja wygląda tak, jakby na Lasach Państwowych ktoś chciał się uwłaszczyć. Z informacji, jakie publikował portal WikiLeaks, wynika, że z pytaniami w tej sprawie należy się zgłosić do obecnego prezydenta Bronisława Komorowskiego. On tę sprawę powinien wyjaśnić. Lasy Państwowe to bezpieczeństwo ekologiczne państwa i podstawa bytu niezawisłości państwa. Tu chodzi o własność ziemską i niezależność. Własności Lasów Państwowych trzeba bronić.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

W dniu 2 marca odbyła się konferencja prasowa „W obronie lasów i polskiej ziemi – program wyborczy Andrzeja Dudy” z udziałem Posłów prof. Jana Szyszko i Dariusza Bąka oraz Pani Anny Stefańskiej. Poniżej znajdą Państwo link do konferencji.

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje_arch.xsp#F28AA126AE924961C1257DFC00295525

Co robi Solidarność leśna?

Sprawozdanie I_II 2015_1Sprawozdanie I_II 2015_2Sprawozdanie I_II 2015_3opinia do zalozen do ustawy o lasach 28.01.15
Opowiedź na pismo Ministerstwa Opowiedź z dn.21.01.
KSPL na pismo Ministerstwa
Pismo do Dyrektora Generalnego LP18.02.15
Pismo problemy w uzytkowaniu
Projekt Zarządz. umund.dla emerytow
Projekt Zarządz. ws. badania stos.
Mobbingu
Puszcza odp. min. 29.02.15 spr.
Gawlowskiego Pismo KZNOSiL do Ministra

stanowisko nr 7 awanse 2015
stanowisko nr 8 KSPL-mundury
Uchwała popierająca rolników

5 rocznica śmierci ś. p. Mariusza Michalskiego

11 marca 2010 roku zginął tragicznie Ś. P. Mariusz Michalski były Koordynator Straży Leśnej w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie.

Pełen optymizmu, radości życia, życzliwości do ludzi i rozkochania w zawodzie leśnika.

Pełen dumy ze swoich dzieci i szczęśliwy bo szacunkiem otaczali Go współpracownicy.

Zginął tragicznie!!!

Dlaczego … ?

Pamiętaj o Mariuszu.

 

Drenaż Lasów Państwowych

Jeżeli rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego nie przestanie drenażu Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe, to w nieodległej perspektywie dziedzictwu tworzonemu przez pokolenia grozi zapaść. Problem w tym, że apele leśników o rozwagę napotykają na mur obojętności i lekceważenia.
Polityka rządu Donalda Tuska, którą kontynuuje gabinet Ewy Kopacz, jest krytykowana przez poszczególne grupy zawodowe, czego dowodem są protesty lekarzy, górników czy chociażby rolników. Ich zdaniem, wiele można by poprawić, tyle tylko, że ekipa PO – PSL unika debaty, narzucając swoją wolę. Podobnie traktowani są leśnicy, którzy od lat dbają o dziedzictwo należące do Państwa i jak nikt inny wiedzą, jak mądrze gospodarować lasami, żeby mogły służyć następnym pokoleniom. Jednak to, co z pozoru wydawałoby się oczywiste, wcale takie nie jest. Ponieważ grabieżcza polityka rządu, który nie ma pomysłu na Polskę, patrzy jedynie, komu by zabrać, żeby tylko załatać dziurę budżetową i nie stracić w sondażach.

Cios wymierzony lasom

Na liście znalazły się Lasy Państwowe, na które nałożono haracz. I tak w ubiegłym oraz w tym roku lasy są zmuszone wpłacić do kasy państwa łącznie 1,6 miliarda złotych, a w latach kolejnych 2 proc. od przychodu i to niezależnie od tego, czy w danym roku osiągną zysk, czy stracą. W ocenie leśników, drenaż kasy Lasów Państwowych sprawi, że zostaną one bez kapitału. To z kolei wymusi pożyczki, bo bez pieniędzy nie sposób realizować gospodarki leśnej. – Jeżeli pod koniec tego roku zabraknie nam pieniędzy, a w następnych latach będzie się nam zabierać po 2 proc. od przychodów, a więc cały zysk, bo przypomnę, że lasy nie osiągają i nigdy nie osiągnęły większej rentowności niż 2 proc. rocznie, to dalsze funkcjonowanie będzie się odbywało albo kosztem zadłużania lasu, albo zwiększenia pozyskiwania drewna, co odbije się na całym ekosystemie za kilka, kilkanaście lat, kiedy odporność biologiczna lasów zostanie poważnie naruszona. Wtedy już będzie jednak za późno – przestrzega Grażyna Zagrobelna, szefowa Krajowej Sekcji Pracowników Leśnictwa NSZZ „Solidarność” i wiceprzewodnicząca Krajowego Sekretariatu Zasobów Naturalnych Ochrony Środowiska i Leśnictwa NSZZ „Solidarność”. Jeżeli do tego dodamy manipulacje przy ustawie o lasach czy próbę zmian w Konstytucji, które pod pozorem zagwarantowania bezpieczeństwa tak naprawdę otwierały furtkę do ich sprzedaży, to prawdziwe intencje koalicji PO – PSL widać jak na dłoni.

Nieomylny jak rząd PO – PSL

Mimo apeli leśnicy z NSZZ „S” mają coraz mniej kontaktów i możliwości do rozmów z władzami. – Resort środowiska traktuje nas jak zło konieczne, niczym intruzów, którzy tylko narzekają i krytykują. Natomiast to, że wykazujemy błędy, że mówimy o rozwiązaniach prawnych, że domagamy się gwarancji, to się w ogóle nie liczy. My natomiast – czego być może życzyłby sobie rząd – kwiatkiem do kożucha być nie zamierzamy – zapewnia w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Grażyna Zagrobelna. Problem w tym, że ekipa obecnie rządząca Polską pozostaje głucha także na głos społeczeństwa, które chce, aby to obywatele, a nie tylko wąska grupa parlamentarzystów decydowała o przyszłości Lasów Państwowych i polskiej ziemi. Wniosek obywatelski w sprawie referendum złożony przez PiS w maju ubiegłego roku, pod którym podpisało się dotąd ponad 2,5 miliona Polaków, wciąż czeka w sejmowej zamrażarce pilnie strzeżony najpierw przez marszałek Ewę Kopacz, a obecnie przez Radosława Sikorskiego, którzy dbają, aby prędko nie ujrzał on światła dziennego. Faktem przeciągania sprawy zbulwersowani są leśnicy. Grażyna Zagrobelna podkreśla, że kwestia referendum powinna być rozstrzygnięta już dawno, a jeżeli nie, to można załatwić chociażby przy okazji wyborów prezydenckich, co ograniczyłoby także koszty tego przedsięwzięcia. – Skoro mamy do czynienia z grą na zwłokę, to dowodzi, że obecna władza nie liczy się ze zdaniem polskiego społeczeństwa, a kieruje się jedynie swoimi interesami. Widać to już taka metoda wmawiać ludziom, że zabrać lasom dorobek dziesięcioleci to żadna krzywda i nikomu się nic nie stanie. Temu rządowi wydaje się, że ma do czynienia z narodem, który niczego nie rozumie – ocenia Grażyna Zagrobelna. Tymczasem niedawno, bo w grudniu, pojawiły się kolejne założenia do ustawy o lasach, które wcale nie porządkują bieżących problemów kompetencyjnych dotyczących np. Puszczy Białowieskiej, dziesiątkowanej przez plagę kornika, z czym  nic nie można zrobić, bo protestują ekolodzy, czy chociażby w kwestii współpracy pomiędzy regionalnymi dyrekcjami Lasów Państwowych. – Trwają prace nad prawem wspólnotowym w zakresie gospodarki leśnej, ale z tego, co mi wiadomo, resort środowiska podobnie jak cały polski rząd siedzi spokojnie i w ogóle tym tematem się nie interesuje. Nie rozwiązuje się faktycznych problemów leśników, za to pojawia się np. możliwość zatrudniania cudzoziemców w służbie leśnej, chociaż prawo unijne mówi wyraźnie, że w służbach, gdzie niezbędna jest szczególna lojalność wobec państwa, wymagane jest obywatelstwo danego kraju – zauważa szefowa „S” leśników i pyta: w jakim celu podejmuje się takie działania. – Być może chodzi o możliwość zatrudnienia np. menedżera zagranicznego, który wcześniej sprawdził się dajmy na to w jakimś zachodnim koncernie, a teraz obowiązujące tam standardy będzie wprowadzał na żywym organizmie lasów – zastanawia się Grażyna Zagrobelna. Mariusz Kamieniecki

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/129593,drenaz-lasow-panstwowych.html

Żołnierze niezłomni

Niezłomni II (żolnierze)_1Niezłomni II (żolnierze)_2Niezłomni II (żolnierze)_3

 

Sikorski ma 2,6 mln Polaków w lesie. Kiedy decyzja w sprawie wniosku o referendum?

Minął rok od rozpoczęcia akcji zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie Lasów Państwowych i obrotu polską ziemią. Tysiące zaangażowanych osób i organizacji. 2,6 mln zebranych podpisów. Marszałek Radosław Sikorski zapytany o wniosek stwierdził, że nic na ten temat nie słyszał. – PO gra na zwłokę, a jednocześnie równolegle trwa destabilizacja Lasów Państwowych – mówi w rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie” prof. Jan Szyszko z PiS‑u.

W ubiegłoroczną akcję zbierania podpisów zaangażowały się tłumy Polaków. W efekcie w rekordowym tempie wniosek poparło 2 mln osób. Ostatecznie podpisy trafiły do marszałek Sejmu Ewy Kopacz 8 maja.Od tamtej pory systematycznie dosyłane są nowe listy poparcia. Do dziś pod wnioskiem podpisało się już 2,6 mln obywateli. Mimo to projekt uchwały referendalnej utknął w Sejmie i nic w jego sprawie się nie dzieje.

– Wielokrotnie wysyłałem pisma z zapytaniem o wniosek obywateli do Kancelarii Sejmu, ale nie dostawałem żadnej odpowiedzi. Próbowałem wyjaśnić sprawę podczas otwarcia obrad, dlatego zgłosiłem wniosek formalny o zwołanie konwentu seniorów, który miałby wyjaśnić, co się dzieje. Usłyszałem od marszałka Sikorskiego, że on nic na ten temat nie wie – mówi „Codziennej” prof. Jan Szyszko.

Przypomnijmy, że wniosek referendalny dotyczy dwóch zasadniczych kwestii. Po pierwsze cofnięcia ustawy, przeforsowanej przez rząd w ciągu kilkudziesięciu godzin, nakładającej na Lasy Państwowe haracz w wysokości 1,6 mld zł w ciągu dwóch lat i dwuprocentowy podatek obrotowy od 2016 r. Drugi problem dotyczy obrotu polską ziemią i jej wykupywania przez obcokrajowców. Wykup miałby być wstrzymany do momentu, aż średnia nabywcza siła pensji Polaka będzie się równała średniej mieszkańców pięciu najbogatszych krajów UE. Zdaniem posła Jana Szyszki koalicja rządząca gra na czas, aby móc destabilizować Lasy Państwowe.

Artykuł w całości został opublikowany w dzisiejszym numerze „Gazety Polskiej Codziennie”.

źródło: niezalezna.pl

Wariatkowo –czyli o co teraz nie wypadać zapytać

Telewizja i radio każą NAM przeżywać to, co pokazują. Ja zamiast wyłączyć telewizor i nie przeżywać to niestety włączam i przeżywam. W końcówce minionego już (niestety) roku bardzo przeżywałem operację usunięcia 2ch piersi u znanej aktorki z USA. Nie tak dawno przeżywałem morderstwo rodziców którego dokonał ich syn z tzw. swoja dziewczyną. Teraz z prawdziwym przerażeniem oglądam „obrazki” o terrorystach we Francji i wojnie na Ukrainie. Moje przerażenie nieco zmalało po tym jak nasza Ministra od Policji oświadczyła w radiowej JEDYNCE , że cytuję „ yyy .nie ma potrzeby..yyy… podwyższania poziomu…yyy zagrożenia terrorystycznego..”. Przerywnik Ministry „..YYY..” zadziałał na mnie zupełnie inaczej niż przerywnik używany przez Profesora Ministra z pałacu. Otóż Profesor Minister w trakcie objaśniania pałacowych zagadek często zapowietrza się i wydaje wtedy z siebie powszechnie znane „ ..EEE ..EEE ..” Różnica w obu tych przypadkach jest istotna. Pani Ministra „ YYY” w tym co teraz robi (a do czego JĄ namówiono) wiedzę ma mierną. Z tego też powodu to co do mnie mówi i to w co każe mi wierzyć przyjmuję z wyrozumiałością „wsiowego” przygłupa. Natomiast wiedza Pana Ministra „EEE” w tym czego teraz uporczywie broni jest naprawdę duża. Ale niestety! Pan Minister wiedzą tą (ostatnio) tak kugluje, że chyba przestał rozumieć, iż świadomość Ludu Bożego II Rzeczpospolitej (od czego jest ekspertem) jest zupełnie inna od tej posiadanej przez NAS. TERAZ. Dlatego, gdy tłumaczy nam zjawiska do jakich dochodzi w PAŁACU nie przypuszcza, że tłumaczenia te przyjmowane są przez znaczną część społeczeństwa z wyrozumiałą pobłażliwością – by nie rzec z niedowiarstwem. Wydarzeniem, po którym można było się spodziewać, że dostarczy NAM (prawdziwych ) i nadzwyczajnych emocji miało być przesłuchanie NASZEJ GłOWY – w sprawie, w której jest świadkiem. Mnie to bardzo rajcowało gdyż od dawna mówiło się „na mieście”, że w świadkowaniu GŁOWY jest coś na rzeczy. Przekonany więc byłem, że zobaczę w telewizorze jak nasza GŁOWA kochana „świadkując” rozbije w puch wszystkie te ploty, ploteczki.

Wiedziałem, że TO musi się stać, gdyż tego dnia przez płot budynku w którym GŁOWA gada do żyrandola zauważono parkujące wozy TVNów, Polsatów, TVPenów. I co? KICHA. Te najważniejsze, najbardziej europejskie, najbardziej postępowo-kulturowe stacje właściwie nie pokazały NIC. Wprawdzie coś tam, coś tam jak flesz przeleciało po telewizorach, ale to było wszystko . Czyli tyle i aż tyle. Bardzo więc się zawiodłem , bo zgodnie ze standardami europejskimi w takim przypadku w Niemczech, Francji czy Anglii dyskusja o TYM trwała by w nieskończoność,
a poszczególne media prześcigały by się w „dojściu” do prawdy. Moje frustracja jest tym bardziej usprawiedliwiona, gdyż po każdej katastrofie z udziałem PKP czy PKSu (chociaż nie wiem czy taka firma jeszcze istnieje) lub po morderstwie, dyżurne autorytety tłumaczą mi przez kilka seansów istotę tych zdarzeń, a ich konkluzja jest zawsze podobna. Wszystko to przez brak tolerancji uprzedzenia, ksenofobię i… przez PiS. Prawie w tym samym czasie wyniesiony na Ołtarze tolerancji WIELKI KWESTARZ Służby Zdrowia w trakcie spektaklu pt: „Wszystko co DADZĄ CHORYM oddaję” nakazał wyrzucić red. Rachonia reprezentującego Telewizję Republika. Przyjąłem to ze zrozumieniem, gdyż red Rachoń (wg KWESTARZA) to pospolity „żul” zakłócający nastrój seansu złośliwymi pytaniami o los pieniędzy przekazanych przez ludność III RP. W/w Rachoń nie wiedział lub zapomniał, że rytuał na dworze WIELKIEGO KWESTARZA (szczególnie na Przystanku Woodstock) dopuszcza pytania tylko wcześniej uzgodnione, gdyż te INNE mają jeden cel. Podważyć dogmat uczciwości misternie budowany przez ponad 20 lat przez specjalny zespół autorytetów moralnych. Ponieważ okazało się, że nie wszyscy darczyńcy uznają głoszony dogmat i zaczynają szemrać po Internecie przypuszczałem , że tym razem stacje głównego nurtu zdopingowane opiniami mało wiernych zaproszą do siebie zwaśnione strony by przez kilka seansów ( np. raz 1-ka TVP a później TVN ,następnie POLSAT) rozstrzygnąć sprawę słoików których ongiś WIELKI Kwestarz rozpaczliwie szukał. I to w bardzo upokarzającej pozie. Niestety również i w tym przypadku do tych seansów nie doszło chodź podobno coś tam coś tam pokazali u LISA. Ja jednak LISA nie oglądam gdyż paskudnie linieje i sprawia wrażenie, iż nie wie dlaczego nikt jeszcze go do tej pory nie odstrzelił. Podobno też taką rozmowę przeprowadził w Radio TOK-FM bardzo popularny red. JACEK ale żadnych pytań na które słuchacze czekali z wypiekami (na twarzy) nie zadał tj. nie zapytał np. jak KWESTARZ przyjął wyrok sądu w sprawie pozwanego blogera Matka Kurka, dlaczego nie dostarczył do sądu dokumentacji dotycz. działalności spółek Złoty Melon i Mrówka Mała i czy w spółkach tych Kwestarz zatrudniał (zatrudnia) swoja żonę. Ogół słuchaczy zdawał się być zadziwionym tym faktem. Ja nie gdyż red. Jacek ( o czym nie wszyscy wiedzą) to człowiek wychowany w obyczaju mieszczańskim II Rzeczpospolitej i dlatego w przeciwieństwie np. do Pani red. MO czy red. Kamila D. zaproszonych gości do swego studia( po prostu) nie kopie. Ponadto przypominam, że red. JACEK jest Kierownikiem Katedry Dziennikarstwa w bardzo ciekawej uczelni (nazwa łacińska) i dlatego jego rozmowa z kwestarzem to w kategoriach dziennikarskiego gatunku przykład tzw. WYWIADÓW OGÓLNYCH czyli o d…ie Maryni i o niczym. Przypuszczalnie tego rodzaju wywiady będą prowadzić tzw. media tzw. głównego nurtu od lutego do maja i od maja do ostatnich dni października. Widzę tu jednak pewne trudności. Otóż przyszli interlokutorzy tych mediów to nie tylko „specjaliści” OGÓLNI ( np. od banków ,spółek Skarbu Państwa) ale będą to też kandydaci na Urząd Prezydencki i do Sejmu VIII kadencji. Czy podczas takich rozmów dziennikarze głównego nurtu (szczególnie w II turze wyborów prezydenckich) dostaną zezwolenie na zadawanie tzw. pytań trudnych dotyczących np. WSI ,osławionego aneksu o WSI ,fundacji Pro Ciwili i informacji wykazanych przez WikiLeaks w sprawie lasów a ponadto czy znany MIŚ Wędrowny (szef kampanii wyborczej) zgodzi się ze sztabem wyborczym konkurencji na zadanie takich pytań . Gdyby takie pytania padły będzie można uznać iż zbliżyliśmy się do standardów demokracji państw takich jak Niemcy , Anglia, USA. Znając jednak rozdroża moralności Misia Wędrownego (od ZHN- nu, AWSu, PiSu do PO ) to raczej wątpię.

Mocherowicz

PS

Mimo wszystko może dojść do skandalu i przerwania debaty przez Misia Wędrownego gdy np. młodszy kandydat spyta TEGO starszego z prawdziwą życzliwością – co u Pana ze zdrowiem ,czy naprawdę wszystko jest oky