Marzec 2015
P W Ś C P S N
« lut    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Archiwa

stat4u

Wariatkowo –czyli o co teraz nie wypadać zapytać

Telewizja i radio każą NAM przeżywać to, co pokazują. Ja zamiast wyłączyć telewizor i nie przeżywać to niestety włączam i przeżywam. W końcówce minionego już (niestety) roku bardzo przeżywałem operację usunięcia 2ch piersi u znanej aktorki z USA. Nie tak dawno przeżywałem morderstwo rodziców którego dokonał ich syn z tzw. swoja dziewczyną. Teraz z prawdziwym przerażeniem oglądam „obrazki” o terrorystach we Francji i wojnie na Ukrainie. Moje przerażenie nieco zmalało po tym jak nasza Ministra od Policji oświadczyła w radiowej JEDYNCE , że cytuję „ yyy .nie ma potrzeby..yyy… podwyższania poziomu…yyy zagrożenia terrorystycznego..”. Przerywnik Ministry „..YYY..” zadziałał na mnie zupełnie inaczej niż przerywnik używany przez Profesora Ministra z pałacu. Otóż Profesor Minister w trakcie objaśniania pałacowych zagadek często zapowietrza się i wydaje wtedy z siebie powszechnie znane „ ..EEE ..EEE ..” Różnica w obu tych przypadkach jest istotna. Pani Ministra „ YYY” w tym co teraz robi (a do czego JĄ namówiono) wiedzę ma mierną. Z tego też powodu to co do mnie mówi i to w co każe mi wierzyć przyjmuję z wyrozumiałością „wsiowego” przygłupa. Natomiast wiedza Pana Ministra „EEE” w tym czego teraz uporczywie broni jest naprawdę duża. Ale niestety! Pan Minister wiedzą tą (ostatnio) tak kugluje, że chyba przestał rozumieć, iż świadomość Ludu Bożego II Rzeczpospolitej (od czego jest ekspertem) jest zupełnie inna od tej posiadanej przez NAS. TERAZ. Dlatego, gdy tłumaczy nam zjawiska do jakich dochodzi w PAŁACU nie przypuszcza, że tłumaczenia te przyjmowane są przez znaczną część społeczeństwa z wyrozumiałą pobłażliwością – by nie rzec z niedowiarstwem. Wydarzeniem, po którym można było się spodziewać, że dostarczy NAM (prawdziwych ) i nadzwyczajnych emocji miało być przesłuchanie NASZEJ GłOWY – w sprawie, w której jest świadkiem. Mnie to bardzo rajcowało gdyż od dawna mówiło się „na mieście”, że w świadkowaniu GŁOWY jest coś na rzeczy. Przekonany więc byłem, że zobaczę w telewizorze jak nasza GŁOWA kochana „świadkując” rozbije w puch wszystkie te ploty, ploteczki.

Wiedziałem, że TO musi się stać, gdyż tego dnia przez płot budynku w którym GŁOWA gada do żyrandola zauważono parkujące wozy TVNów, Polsatów, TVPenów. I co? KICHA. Te najważniejsze, najbardziej europejskie, najbardziej postępowo-kulturowe stacje właściwie nie pokazały NIC. Wprawdzie coś tam, coś tam jak flesz przeleciało po telewizorach, ale to było wszystko . Czyli tyle i aż tyle. Bardzo więc się zawiodłem , bo zgodnie ze standardami europejskimi w takim przypadku w Niemczech, Francji czy Anglii dyskusja o TYM trwała by w nieskończoność,
a poszczególne media prześcigały by się w „dojściu” do prawdy. Moje frustracja jest tym bardziej usprawiedliwiona, gdyż po każdej katastrofie z udziałem PKP czy PKSu (chociaż nie wiem czy taka firma jeszcze istnieje) lub po morderstwie, dyżurne autorytety tłumaczą mi przez kilka seansów istotę tych zdarzeń, a ich konkluzja jest zawsze podobna. Wszystko to przez brak tolerancji uprzedzenia, ksenofobię i… przez PiS. Prawie w tym samym czasie wyniesiony na Ołtarze tolerancji WIELKI KWESTARZ Służby Zdrowia w trakcie spektaklu pt: „Wszystko co DADZĄ CHORYM oddaję” nakazał wyrzucić red. Rachonia reprezentującego Telewizję Republika. Przyjąłem to ze zrozumieniem, gdyż red Rachoń (wg KWESTARZA) to pospolity „żul” zakłócający nastrój seansu złośliwymi pytaniami o los pieniędzy przekazanych przez ludność III RP. W/w Rachoń nie wiedział lub zapomniał, że rytuał na dworze WIELKIEGO KWESTARZA (szczególnie na Przystanku Woodstock) dopuszcza pytania tylko wcześniej uzgodnione, gdyż te INNE mają jeden cel. Podważyć dogmat uczciwości misternie budowany przez ponad 20 lat przez specjalny zespół autorytetów moralnych. Ponieważ okazało się, że nie wszyscy darczyńcy uznają głoszony dogmat i zaczynają szemrać po Internecie przypuszczałem , że tym razem stacje głównego nurtu zdopingowane opiniami mało wiernych zaproszą do siebie zwaśnione strony by przez kilka seansów ( np. raz 1-ka TVP a później TVN ,następnie POLSAT) rozstrzygnąć sprawę słoików których ongiś WIELKI Kwestarz rozpaczliwie szukał. I to w bardzo upokarzającej pozie. Niestety również i w tym przypadku do tych seansów nie doszło chodź podobno coś tam coś tam pokazali u LISA. Ja jednak LISA nie oglądam gdyż paskudnie linieje i sprawia wrażenie, iż nie wie dlaczego nikt jeszcze go do tej pory nie odstrzelił. Podobno też taką rozmowę przeprowadził w Radio TOK-FM bardzo popularny red. JACEK ale żadnych pytań na które słuchacze czekali z wypiekami (na twarzy) nie zadał tj. nie zapytał np. jak KWESTARZ przyjął wyrok sądu w sprawie pozwanego blogera Matka Kurka, dlaczego nie dostarczył do sądu dokumentacji dotycz. działalności spółek Złoty Melon i Mrówka Mała i czy w spółkach tych Kwestarz zatrudniał (zatrudnia) swoja żonę. Ogół słuchaczy zdawał się być zadziwionym tym faktem. Ja nie gdyż red. Jacek ( o czym nie wszyscy wiedzą) to człowiek wychowany w obyczaju mieszczańskim II Rzeczpospolitej i dlatego w przeciwieństwie np. do Pani red. MO czy red. Kamila D. zaproszonych gości do swego studia( po prostu) nie kopie. Ponadto przypominam, że red. JACEK jest Kierownikiem Katedry Dziennikarstwa w bardzo ciekawej uczelni (nazwa łacińska) i dlatego jego rozmowa z kwestarzem to w kategoriach dziennikarskiego gatunku przykład tzw. WYWIADÓW OGÓLNYCH czyli o d…ie Maryni i o niczym. Przypuszczalnie tego rodzaju wywiady będą prowadzić tzw. media tzw. głównego nurtu od lutego do maja i od maja do ostatnich dni października. Widzę tu jednak pewne trudności. Otóż przyszli interlokutorzy tych mediów to nie tylko „specjaliści” OGÓLNI ( np. od banków ,spółek Skarbu Państwa) ale będą to też kandydaci na Urząd Prezydencki i do Sejmu VIII kadencji. Czy podczas takich rozmów dziennikarze głównego nurtu (szczególnie w II turze wyborów prezydenckich) dostaną zezwolenie na zadawanie tzw. pytań trudnych dotyczących np. WSI ,osławionego aneksu o WSI ,fundacji Pro Ciwili i informacji wykazanych przez WikiLeaks w sprawie lasów a ponadto czy znany MIŚ Wędrowny (szef kampanii wyborczej) zgodzi się ze sztabem wyborczym konkurencji na zadanie takich pytań . Gdyby takie pytania padły będzie można uznać iż zbliżyliśmy się do standardów demokracji państw takich jak Niemcy , Anglia, USA. Znając jednak rozdroża moralności Misia Wędrownego (od ZHN- nu, AWSu, PiSu do PO ) to raczej wątpię.

Mocherowicz

PS

Mimo wszystko może dojść do skandalu i przerwania debaty przez Misia Wędrownego gdy np. młodszy kandydat spyta TEGO starszego z prawdziwą życzliwością – co u Pana ze zdrowiem ,czy naprawdę wszystko jest oky

Czy korniki są ważniejsze od Puszczy Białowieskiej?

Z Grażyną Zagrobelną, przewodniczącą Krajowej Sekcji Pracowników Leśnictwa NSZZ „Solidarność” i wiceprzewodniczącą Krajowego Sekretariatu Zasobów Naturalnych Ochrony Środowiska i Leśnictwa NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki Leśnicy alarmują, Puszcza Białowieska ginie! Ekolodzy z kolei sprzeciwiają się jakiejkolwiek ingerencji w ten obszar. Kto ma rację?

– Niewątpliwie w lasach Puszczy Białowieskiej aktualnie ma miejsce klęska gradacji kornika drukarza. To maleńki chrząszczyk, którego larwy żerują w łyku drewna, a więc tkankach przewodzących, uszkadzając je. To z kolei, przy małej liczebności chrząszcza powoduje osłabienie drzew, a w przypadku dużej liczebności śmierć drzewa. Rozwojowi gradacji kornika sprzyja duża ilość osłabionych już zaatakowanych drzew świerkowych. Czy taki mały chrząszcz może poczynić tak wielkie szkody? – Warto pamiętać, że mamy do czynienia ze swego rodzaju plagą. Samiec kornika drukarza wgryza się pod korę drewna i zakłada komorę godową, od której samice (dwie lub trzy) drążą chodniki, składając w nich jajka, przy czym jedna samica może złożyć od 20-80 jaj. W tym okresie na rosnącym drewnie na korze pojawia się mączka – trocinki wygryzanych przez owady: kory, łyka i sporadycznie drewna, wyrzucane przez samca na zewnątrz komory godowej, opanowane w tym czasie drzewa leśnicy nazywają „drzewami trocinowymi”. Z jaj wychodzą larwy, które z kolei drążą w łyku chodniki larwalne, na końcu rozwoju wygryzają kolebkę poczwarkową, gdzie przepoczwarczają się i po przepoczwarczeniu młode chrząszczyki prowadzą jeszcze tzw. żer uzupełniający, co powoduje zabicie tkanki przewodzącej drewna na tej powierzchni. W sprzyjających warunkach w jednym roku wylęga się trzy, a czasem więcej pokoleń owadów.

Jak można się temu przeciwstawić?

– Jedynym skutecznym sposobem jest usunięcie chorego drzewa. W normalnych warunkach leśnicy reagują na pojawiające się w nadmiernej ilości „drzewa trocinowe” czynne, które są inkubatorem kornika drukarza – wycinając je. Następnie drzewa te są wywożone z lasu na bezpieczną odległość, tam drewno jest korowane lub przecierane, co przerywa nadmierny rozwój szkodnika. Leśnicy są jednak ograniczeni normami, a więc ilością drewna, jaką mogą pozyskać, i dlatego nie są w stanie usunąć wszystkich zasiedlonych drzew. Tym samym drzewa te pozostają w Puszczy, stwarzając idealne warunki rozwojowe dla jednego tylko elementu ekosystemu leśnego – kornika drukarza. Ze szkodnikiem w takiej ilości nie poradzą sobie również ptaki ani inne organizmy drapieżne. Tu potrzebna jest zdecydowana ingerencja człowieka.

Czym grozi zwłoka z podjęciem tego typu działań?

– Stan drzewostanów zaatakowanych przez plagę korników, np. w Nadleśnictwach Hajnówka, Browsk i Białowieża na terenie Puszczy Białowieskiej, jest katastrofalny. Jeżeli chore drzewa pozostaną w lesie, to wówczas młode chrząszcze mają otwartą drogę do przerzucenia się i zaatakowania kolejnych zdrowych drzew. Z jednego żerowiska – przy sprzyjających warunkach może wylecieć od 50 do nawet 200 młodych chrząszczy, które w kolejnych generacjach w tym samym roku zakładają kolejne żerowiska. Z każdego z nich wyleci następne 50-200 chrząszczy, które zasiedlą kolejne drzewa. To pokazuje, że szkodniki te rozwijają się w postępie geometrycznym i jeżeli w porę nie postawimy tamy tej inwazji, to za parę lat w z Puszczy Białowieskiej zginą: świerki oraz część drzewostanów sosnowych. Innymi słowy, jeżeli nie zostaną pilnie wdrożone działania obronne i ochronne w kierunku przezwyciężenia plagi kornikowej dziesiątkującej drzewa, to w niedalekiej perspektywie Puszczy Białowieskiej niechybnie grozi zagłada.

Co stoi na przeszkodzie, żeby leśnicy mogli podjąć tak zdecydowane kroki, aby ratować ten ważny element polskiej przyrody?

– Najwyższa Izba Kontroli w swojej analizie z lipca 2014 r. wskazała, kto popełnił błędy przy zatwierdzaniu Planów Urządzenia Lasu – dokumentu, który określa m.in maksymalną ilość drewna możliwą do pozyskania. Wszelkie zaniechania i niepodejmowanie działań w kierunku zwalczania plagi korników jest skrajną nieodpowiedzialnością, jest natomiast po myśli środowisk ekologicznych, które twierdzą, że las obroni się sam. Choć leśnicy alarmują, to ze strony Ministerstwa Środowiska ciągle są odpowiedzi, że nic się nie dzieje, że wszystko jest dobrze. Praktyków się nie słucha, a argument jest taki, że leśnicy chcą ciąć, a tam ciąć nie wolno. Nie bierze się jednak pod uwagę, że leśnicy chcą ciąć chore drzewa, które zagrażają zdrowym. Brakuje myślenia perspektywicznego o przyszłych pokoleniach, które aktualną bezczynnością i zaniechaniami pozbawiamy tego wielkiego dobra narodowego, jakim jest Puszcza Białowieska. Niestety resort środowiska sprzyja środowiskom ekologicznym, a tym samym nie pozwala nadleśniczym na prowadzenie racjonalnej gospodarki leśnej związanej z kształtowaniem równowagi w ekosystemach leśnych i podnoszeniem naturalnej odporności drzewostanów. To z kolei uniemożliwia prowadzenie zabiegów profilaktycznych i ochronnych zapobiegających oraz hamuje wykrywanie i zwalczanie rozprzestrzeniających się szkodników.

Ekolodzy to jedyna grupa, która hamuje działania na rzecz ochrony Puszczy Białowieskiej?

– Mówiąc o środowiskach ekologicznych, mocno nadużyłam tego określenia. Raban wokół Puszczy robią niektóre media mainstreamowe oraz kilku wąsko wyspecjalizowanych naukowców. Pytanie brzmi: dlaczego decydenci ulegają naciskom wąskiej grupy, a nie opierają się na opinii naukowców leśnych np. z niezależnego od Lasów Państwowych Instytutu Badawczego Leśnictwa, trudno zrozumieć?

Chce Pani powiedzieć, że w tej sytuacji leśnicy są bezsilni…?

– Powiem więcej, wygląda na to, że leśnicy z Puszczy Białowieskiej są nie tyle bezsilni, co przestraszeni, okazuje się bowiem, że ci, którzy głośno upominają się o prawa Puszczy, tracą pracę. Dla przykładu podam tylko, że Nadleśnictwem Białowieża od sierpnia ubiegłego roku zarządza już trzeci nadleśniczy. Według mnie, jest to efekt ich wniosków kierowanych drogą służbową do Ministerstwa Środowiska, aby ratować Puszczę.

Dziękuję za rozmowę. Mariusz Kamieniecki

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/126511.html

Ratujmy polskie lasy – akcja społeczna

18 grudnia pod osłoną nocy próbowano zmienić Konstytucję.

Zmiana miała na celu wprowadzenie zapisu, dzięki któremu zwykłą ustawą (czyli zwykłą większością) można byłoby sprzedać Nasze Lasy. Dobro którego jeszcze jesteśmy codziennymi użytkownikami i Właścicielami. Tylko 5 głosów uratowało naszą własność. Biorąc pod uwagę tak haniebną akcję, przeprowadzaną w świątecznym ferworze, pod osłoną nocy, przy pomocy polskojęzycznych mediów, które tego dnia bulwersowały się posiłkiem spożywanym przez posłankę na sali sejmowej, nie możemy być bierni. Ani Politycy, ani media nie zadbają o odpowiednią akcję informacyjną w tej sprawie. Dlaczego? Powód jest oczywisty. Wiedzą że nigdy nie dostaną od Polaków pozwolenia na sprzedaż naszych lasów!

Apelujemy do potencjalnych partnerów – małych, dużych portali, większych blogów, dużych i małych serwisów informacyjnych, telewizji,organizacji pozarządowych,posłów i senatorów,związków zawodowych – aby niezależnie od politycznych poglądów, sympatii, antypatii, włączyli się z nami w tę wspólną akcję. Warunek jest prosty – wystarczy kochać polskie lasy i sprzeciwiać się ich sprzedaży, a w dniu oficjalnego startu akcji opublikować w swoim medium tekst apelu i link do strony akcji. Nie możemy w takiej chwili roztrząsać podziałów i różnic. W obliczu takich haniebnych działań władzy powinniśmy zjednoczyć się w tej sprawie, patrząc na to co nas łączy.

W zeszłym tygodniu wystartowaliśmy z przygotowywaną przez 2 tygodnie akcją obrony lasów. Tylko powszechna wiedza o zakusach dotyczących Lasów może powstrzymać rządzących. I nie oszukujmy się – nie spowoduje tego wstyd, wyrzuty sumienia czy honor. Może spowodować to tylko strach. Strach przed tym, że pomimo codziennych manipulacji medialnych, pomimo fałszowania wyborów, ludzie w końcu zrozumieją kto jest „wybrańcem” Narodu. Pamiętajmy że w tym roku mamy wybory. Akcja od zeszłej niedzieli, od godziny 15:00, dostępna jest na stronie: http://ratujlasy.niepoprawni.pl/ Tu znajduje się strona na FB:https://www.facebook.com/ratujlasy?ref=hl (link is external) Aktualny status akcji: Akcję popiera 29 niezaleźnych podmiotów. Zebraliśmy na stronie akcji 1519 podpisów i maili do ludzi najgoręcej popierających naszą akcję. Licznik odsłon strony wynosi 81 895. Stronę na Facebooku polubiło 82 989 osób. Zasięg posta (ilość wyświetleń posta) na Facebooku wynosi 141 809. Do akcji włączyły sie również organizacje polonijne w USA,Wielkiej Brytanii i kilku innych krajach Europy

Jak podaje WikiLeks … a jak nie podają główne media

Informacja WikiLeaks o władcach III RP którzy postanowili zhandlować Nasze Lasy nie zrobiła jeszcze na społeczeństwie zbyt dużego wrażenia. Skróty jakie w tej sprawie pokazał portal Niezależna -w tym treść depeszy ambasadora Asha – owszem mogły poirytować ale chyba nie aż tak by wywołać stan znaczącego wzburzenia. Wielu z nas zagnanych na co dzień do zadań – coraz mniej pojętych w swym zamyśle – rezygnuje na wszelki wypadek z głośnego wyrażania opinii. Informację o tym (przypuszczalnym !!) geszefcie wyczytałem na portalu „Niezależna” 18 stycznia czyli w niedzielę. Byłem przekonany, że pomiędzy 19 a 25 stycznia dziennikarskie tuzy czyli Durczok, Marciniak czy Kraśko z właściwą sobie dociekliwością przemaglują na tę okoliczność którąś z osobistości kancelarii prezydenckiej. A tu (raczej) cisza. Usprawiedliwić to można faktem, iż w tym czasie w/w tuzy tłumaczyły społeczeństwu, że PiSowski kandydat na prezydenta chce wojny z Rosją. Dowodem na to ma być pokazywana w telewizorach wypowiedź Premiery Kopacz. Poza tym na scenie teatru wydarzeń politycznych pojawili się „frankowicze” i dymisje w gabinecie politycznym . W tej sytuacji sprawa Lasów Państwowych stała się tłem uznanym przez media – na wszelki wypadek – za nieciekawe a przeze mnie – ze względu na Osobę – za bardzo intrygujące. Wiedzę która pokazuje cynicznie przemyślany plan wyprzedaży (mimo wszystko ufam , że nie całości ) Lasów Państwowych zawarta jest w artykule Marzeny Nykiel pt TAJNY PLAN SPRZEDARZY LASÓW. Artykuł ten opublikowano ostrzegam ! (w uznawanym za wredny) tygodniku „wSieci”. Autorka wzorem Hitchcoka stosuje na samym początku niezwykle mocne uderzenie i ujawnia czytelnikowi to, że cytuję: „..Polskie lasy miały iść pod młotek .Prezydent Komorowski obiecał Amerykanom, że za uzyskane w ten sposób pieniądze wypłaci Żydom odszkodowania za utracone mienie w naszym kraju. Dlaczego ta informacja ukrywana jest przed Polakami ?….” Na to pytanie odpowiedź będzie możliwa po przeczytaniu całego artykułu który dość chronologicznie ukazuje najnowszą historię prób zmniejszania powierzchni PGLu i historie pomysłów na prywatyzację lasów. Ale najpierw wspomnienia z niedawnej przeszłości. Próby niszczenia lasów i ledwo co wywalczonej państwowości poprzez wyprzedaż majątku narodowego rozpoczęły się w czasach rządów szacownego Profesora Buzka. Pan Profesor w konkurencji wyzbywania się państwowych przedsiębiorstw „za ile kto da” zajmuje 2 miejsce. Sprywatyzował ON łącznie 1311 zakładów likwidując przy okazji całkowicie lub częściowo 23 kopalnie. Pana Profesora w tej konkurencji wyprzedza Pan Premier Pawlak który w czasie swych ponad 16- miesięcznych rządów sprywatyzował łącznie 2269 zakładów. Pierwsza próba zmiany sytuacji prawnej lasów ( rok 1999 ) nastąpiła oczywiście za rządów Pana Profesora i była propozycją „przeróbki” PGLu na jednoosobową spółkę skarbu państwa. Ale na szczęście propozycja ta padła przewagą 1-go głosu w bardzo dramatycznych okolicznościach. Nasilenie pomysłów których celem było (najpierw) niszczenie ekonomiczne L.P. a później wprowadzenie innej formuły prawnej umożliwiającej stopniową sprzedaż to okres rządów Platformy Obywatelskiej. W tym czasie podjęte były przez Rząd Donalda Tuska działania które chcę tu przypomnieć

Rok 2008

Minister Skarbu Państwa Grad – próbuje wykorzystać Fundusz Leśny na zaspokojenie roszczeń w projekcie ustawy reprywatyzacyjnej. Nie będę tłumaczył jakie niebezpieczeństwa zawierał w sobie ten pomysł. Szacuje się , że przez 15 lat nie można by korzystać ze środków Funduszu Leśnego co doprowadziło by LP do klęski ekonomicznej . Ze względu na masowe protesty i stanowisko opozycji – koalicja PO-PSL zrezygnowała z tego pomysłu.

Rok 2010

Rząd Donalda Tuska ( pomysł Sztukmistrza z Londynu) usiłował włączyć PGL do sektora finansów publicznych – co groziło finansowa destabilizacją.

Rok 2014

- Styczeń – obciążenie w latach 2014-2015 daniną w wys.1.600 mld zł oraz (od r.2016) 2% podatkiem od sprzedaży drewna.

- Grudzień tegoż roku próba wprowadzenia do konstytucji nieprecyzyjnego zapisu

umożliwiającego przekształcenie własnościowe lasów. Przytaczam końcówkę zapisu „Wyjątki od tej zasady uzasadnione celami publicznymi lub celami zrównoważonej gospodarki leśnej, OKREŚLA USTAWA”

Wszystkie te próby zmiany formuły prawnej LP – mają swe odzwierciedlenie w rozmowach Donalda Tuska z przedstawicielami organizacji żydowskich które odbywały się w latach 2008 -2009-2013 .Muszę nadmienić, iż w pierwszych rozmowach Premiera wspierali ( naturalnie i oczywiście) Radek Sikorski i Sławek Nowak. Podczas tych pierwszych rozmów Donald Tusk obiecywał powołać spec komisję która do końca 2008 r. miała przeprowadzi procedurę legislacyjną. Premier Tusk zaznaczył jednak ,że nie może obiecać, iż w tej kwestii zyska PRZYCHYLNOŚĆ PREZYDENTA KACZYŃSKIEGO. Wpadka ( ujawniona depeszą przez WikiLeaks ) nastąpiła w r.2009 gdy do akcji wkroczył (oczywiście) NASZ przeSympatyczny MAJWAŻNIEJSZY MIŁOŚNIK LASÓW. Wtedy właśnie Najważniejszy Miłośnik obiecał wszystko to co przestawiono początku artykułu. Śledząc historię pomysłów „NA LASY” Najważniejszego Miłośnika to wydaje mi się ,że ma ON obsesję na punkcie spółek. Świadczy o tym JEGO zachwyt na tą formą zarządzania przedstawiony elicie leśnej w r.2004 na specjalnym FORUM w SGGW. Jednak tego dnia ( 9 listopada) adwersarze ówczesnego posła byli na dużym luzie (chyba nie przypuszczali kim będzie ON za 6 lat) i w sposób niezwykle obrazowy przedstawili fatalne skutki prywatyzacji lasów na Litwie , Łotwie i Estonii. Widać jednak ,że na Najważniejszym Miłośniku Lasów te opinie nie wywarły znaczącego wrażenia. I na teraz najważniejszy „hicior” zawarty na końcu artykułu red. Nykiel. Daje on (znaczy ten „hicior”) świadectwo niezwykłej prawdomówności i uczciwości. Pani red. Nykiel przypomina więc braci leśnej, iż Najważniejszy Miłośnik Lasów 16 czerwca 2010 na Krajowym Zjeździe Leśników czyli tuż przed wyborami prezydenckimi zapewnił ,że cytuje „ jako żywo nigdy nie był, nie jest i nie będzie zwolennikiem prywatyzacji lasów ,dodając ,że gdyby ktokolwiek słyszał o tym , że mnie się pomawia o chęć prywatyzowania lasów – proszę o telefon…” .I jak tu wierzyć i w co tu wierzyć i dlatego jak mawiają ludzie – Nic dodać i nic ująć- tylko wziąć telefon i dzwonić. Może odezwie się prof. Nałęcz

Mocherowicz

PS. Czy czasami Nasz pą Prezydą – nie proponował Obamie (przy trzaskającym kominku) by kupił sobie z tysiąc ha lasu w Ruskiej Budzie. Za jego płotem

W hołdzie św. Janowi Pawłowi II

Koncert Papieski

Nobel dla Wasiaka i Grabowskiego – ożywienie gospodarcze przez dławienie finansów

Wczoraj minister środowiska Maciej Grabowski i dyrektor generalny Lasów Państwowych Adam Wasiak na konferencji prasowej przedstawiali, ich zdaniem, świetną sytuację finansową tego przedsiębiorstwa. Konferencja miała głównie na celu pokazanie opinii publicznej wspaniałej kondycji finansowej Lasów Państwowych, mimo że od roku 2014 przedsiębiorstwo to jest obciążone ogromnym haraczem na rzecz budżetu państwa. Minister i dyrektor mówili o dobrym wyniku finansowym Lasów w 2014 roku, czego wyrazem jest zysk wynoszący 400 mln zł, i zamierzeniach inwestycyjnych na rok 2015, które opiewają aż na 500 mln zł. Środki te mają być wydane głównie na budowę dróg leśnych (które mają poprawić wywóz drewna, ochronę przeciwpożarową oraz dostęp społeczeństwa do lasów), ale także na ochronę przyrody, projekty edukacyjne i turystyczne. Przypomnijmy tylko, że nowy minister środowiska Mikołaj Grabowski (do 27 listopada 2013 roku wiceminister finansów), w grudniu 2013 zaproponował w ustawie o Lasach zmiany w ich gospodarce finansowej, które okazały się „skokiem na kasę” Lasów Państwowych. Otóż od 2016 roku Lasy Państwowe są zobowiązane co roku wpłacać do budżetu państwa kwotę 100-150 mln zł rocznie (2 proc. rocznych przychodów, a więc swoisty podatek obrotowy), i to niezależnie od tego, czy ich wynik finansowy w danym roku budżetowym będzie zyskiem czy stratą. W związku z tym, że w ostatnich 5 latach Lasy osiągały dodatnią różnicę pomiędzy przychodami a kosztami na poziomie około 170 mln zł rocznie, oznacza to efektywną stawkę tego podatku w wysokości około 82 proc. (stawka podatku dochodowego od osób prawnych (CIT) wynosi w Polsce 19 proc., a stawka karnego podatku z nieujawnionych źródeł wynosi 75 proc.). Ale jeszcze bardziej absurdalny okazał się zapis zobowiązujący przedsiębiorstwo Lasy Państwowe do wpłaty do budżetu państwa w latach 2014-2015, jak to ujęto z kapitału własnego, astronomicznej kwoty 1,6 mld zł po 0,8 mld zł rocznie (w ratach kwartalnych). Środki te w wysokości po 650 mln zł rocznie w latach 2014-2015 miały być przeznaczone na finansowanie budowy dróg lokalnych, realizowanych przez samorządy gminne i powiatowe, a po 150 milionów rocznie miało zostać w budżecie państwa. Nic takiego nie miało miejsca. Minister Grabowski i dyrektor Wasiak na wspomnianej konferencji prasowej nie byli w stanie wskazać jakiejkolwiek inwestycji drogowej w 2014 roku, która była finansowana ze środków pochodzących z Lasów Państwowych. Dokładniejsze przyjrzenie się danym finansowym Lasów Państwowych za 2014 rok pokazuje, że ten bardzo dobry wynik został osiągnięty tylko i wyłącznie ze znacznego wzrostu sprzedaży drewna (miejmy nadzieję, że nadleśnictwa w związku z tym nie realizują rabunkowej gospodarki leśnej). Otóż w 2014 roku Lasy Państwowe sprzedały aż 37 mln m3 drewna, a więc aż 1,5 mln m3 więcej niż w 2013 roku i uzyskały z tego tytułu przynajmniej 300 mln zł więcej przychodów niż w roku poprzednim. Tak więc prawie cały zysk za rok 2014 pochodzi z dodatkowej sprzedaży drewna, zresztą ta polityka przyśpieszonej wyprzedaży drewna ma być kontynuowana w 2015 roku, ponieważ Lasy Państwowe mają zamiar sprzedać aż 38 mln m3 drewna. A więc Lasy Państwowe płacą ogromy haracz do budżetu państwa (1,6 mld zł w latach 2014-2015) i w związku z tym w ostatnich dwóch latach znacząco przyśpieszyły wyprzedaż drewna (o blisko 3 mln m3), co pozwala im na wywiązywanie z obciążeń finansowych. Także poziom wydatków inwestycyjnych, które w 2015 roku mają wynieść 500 mln zł napawa niepokojem, ponieważ jeszcze w roku 2013 wydatki te wynosiły blisko 1,2 mld zł. Tak więc Lasy Państwowe ledwie dyszą, a minister środowiska i ich dyrektor świętują sukces, ale to akurat normalne w czasie rządów Platformy i PSL. Dr Zbigniew Kuźmiuk

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gospodarka/125659,celowe-niszczenie-panstwa.html

Minister finansów nie wie, gdzie podziały się pieniądze Lasów

Lasy Państwowe już drugi rok z rzędu wpłacają do budżetu państwa 800 milionów złotych. Pieniądze te miały wspierać lokalne samorządypoprzez m.in. remont infrastruktury drogowej, która (jak to mówiliprzedstawiciele rządu w 2014 roku) jest niszczona przez transporty drewna wywożonego z lasu. Przy okazji debaty budżetowej w Senacie RP, pytałem ministra finansów na co będą przekazane środki, które do budżetu państwa wpłacaj Lasy Państwowe. Przyznam szczerzy, że jak na ścisły umysł, odpowiedź pierwszego kasjera RP była mało precyzyjna.

senator Wojciech Skurkiewicz

Rok 2015 jest drugim rokiem z rzędu, kiedy do budżetu państwa ma być przekazana kwota 800 milionów zł ze środków finansowych Lasów Państwowych. Gdyby pan minister zechciał wskazać, na co konkretnie te środki mają być przeznaczone w budżecie roku 2015, to prosiłbym o to. Czy to będzie zabezpieczenie rezerwy? Czy jest konkretny zapis, wskazujący, na co one mają być przeznaczone?

Mateusz Szczurek, minister finansów

Dochody w wysokości 800 milionów z Lasów Państwowych… Tak jak wszystkie dochody, również te dochody nie są znakowane. Tak samo, jak nie jestem w stanie odpowiedzieć panu senatorowi na pytanie, na co idą dochody z VAT, który zapłaciłem na przykład dzisiaj rano w stołówce… Dokonanie tego rozróżnienia jest tak samo niemożliwe. Oczywiście wtedy, kiedy ustawa wprowadzająca te opłaty była wdrażana, było jasno powiedziane – i to uwzględniono w ustawie budżetowej – że część tych środków… że razem z tym obciążeniem zostaną zwiększone środki na drogi lokalne. I tak się stało, i to ma swoje odzwierciedlenie w budżecie na 2015 r. Jest to kwota mniejsza niż 800 milionów zł, to znaczy wtedy była to mniejsza kwota, bo łącznie to już nie jest mniej. Ale pamiętajmy o tym, że deficyt sektora finansów publicznych cały czas jest nadmierny i Polska ciągle wydaje więcej niż powinna, niż wynoszą podatki, które ściąga.

Senator pisze interpelacje do pani Premier w sprawie pieniędzy z haraczu

Puszczy Białowieskiej grozi zagłada

Plaga korników dziesiątkuje lasy Puszczy Białowieskiej. Leśnicy alarmują, że jeżeli w krótkim czasie nie zostaną podjęte zdecydowane działania na rzecz rozwiązania tego problemu, Puszczy Białowieskiej grozi zagłada. Sytuacja w Nadleśnictwach: Hajnówka, Browsk i Białowieża, które zostały zaatakowane przez plagę korników, staje się coraz bardziej dramatyczna. Korniki, które mnożą się na potęgę, atakują coraz większe połacie lasów, niszcząc drzewostan. Leśnicy, którzy są stróżami lasu i jak nikt inny znają się na pielęgnacji tego dziedzictwa, apelują o podjęcie działań. Miałyby one polegać m.in. na usunięciu zaatakowanych przez korniki drzew, bo tylko to może zahamować rozprzestrzenianie się plagi. Niestety apele środowisk leśnych w tym Krajowej Sekcji Pracowników Leśnictwa NSZZ „Solidarność” obijają się od muru obojętności Ministerstwa Środowiska oraz Głównego Konserwatora Przyrody, które nie widzą albo, co gorsza, nie chcą dostrzec problemu. Tym samym instytucje, które powinny stać na straży ochrony zasobów przyrodniczych, konserwując obecny stan stają po stronie ekologów, którzy sprzeciwiają się wycięciu chorych drzew. Podobnie bezczynni są parlamentarzyści koalicji PO – PSL zasiadający w Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. Tymczasem cięcia sanitarne są niezbędne, dopuszczony przez Ministerstwo Środowiska limit jest niewystarczający. Las sam sobie nie poradzi    Leśnikom – upraszczając problem – zarzuca się to, że chcą jedynie wycinać drzewa. Głosząc takie tezy, zapomina się, że Puszcza Białowieska zachowała swoje walory nie dzięki ograniczeniu pozyskania drewna, lecz dzięki mądrze prowadzonej przez poprzednie pokolenia leśników gospodarce leśnej. Tymczasem nie bierze się pod uwagę, że stan drzewostanów we wspomnianych nadleśnictwach Hajnówka, Browsk i Białowieża jest katastrofalny, a brak działań ochronnych w perspektywie najbliższych 10 lat doprowadzi do zniszczenia cennych dla Polski i Europy zbiorowisk przyrody. – Ministerstwo zdaje się zapominać o pozostałych elementach ekosystemu leśnego, a nas obowiązuje trwale zrównoważona gospodarka leśna i mamy obowiązek chronić wszystkie elementy środowiska – apelują leśnicy. W ich ocenie decydenci, którzy powinni stać na straży dziedzictwa, jakim są lasy, nie rozumieją, że przy tak rozwiniętym szkodniku bez zdecydowanej ingerencji człowieka ekosystem leśny sam sobie nie poradzi. Ich zdaniem nieporozumieniem jest także to, że spełniane są jedynie żądania wąskiej grupy m.in. organizacji pozarządowych, które nie mają nic wspólnego z potrzebami i troską o Puszczę. Podjęte przez Ministerstwo Środowiska działania i czynności, nie służą: zachowaniu, ochronie i powiększaniu zasobów leśnych oraz prowadzeniu gospodarki leśnej w powiązaniu z innymi elementami środowiska. Wystarczy tylko wspomnieć, że w 2014 r. w wyniku ustalonego przez ministerstwo sposobu gospodarowania ekosystemami leśnymi rozpadowi uległo tysiąc hektarów drzewostanów świerkowych, jednych z nielicznych występujących w naturalnym zasięgu. W przeciągu jednego roku zniknęło z krajobrazu Puszczy Białowieskiej blisko 10 proc. drzewostanów z przewagą świerka. W ocenie leśników, to dowód, że na tym terenie występuje gradacja, z którą las sam sobie nie poradzi. Kto weźmie odpowiedzialność za katastrofę? W takim przypadku nie ma miejsca na kompromisy czy też ustępstwa, ale należy się oprzeć na nauce i wiedzy leśników popartej ponad 300-letnimi doświadczeniach w tym zakresie i stanie lasu. Niestety ministerstwo, sprzyjając środowiskom ekologicznym, uniemożliwia nadleśniczym prowadzenie racjonalnej gospodarki leśnej związanej z kształtowaniem równowagi w ekosystemach leśnych i podnoszeniem naturalnej odporności drzewostanów. Uniemożliwia to także prowadzenie zabiegów profilaktycznych i ochronnych oraz hamuje wykrywanie i zwalczanie plagi szkodliwych dla drzewostanu organizmów. W czerwcu ubiegłego roku Komitet Światowego Dziedzictwa obradujący w Doha w Katarze podjął decyzję o wpisaniu całej Puszczy Białowieskiej na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jeżeli polskie władze nie podejmą zdecydowanych działań na rzecz ochrony tego dziedzictwa przed coraz bardziej drążącą drzewostan plagą kornikową, to w niedługim czasie po Puszczy Białowieskiej pozostanie jedynie pamiątka w postaci wpisu na listę UNESCO. Powstaje też pytanie, czy resort środowiska, decydując o warunkach gospodarki leśnej w Puszczy Białowieskiej, weźmie pełną odpowiedzialność za jej stan w miejsce ustawowo odpowiedzialnych nadleśniczych, bo tak naprawdę to oni odpowiadają za stan puszczy, i co ważne  – wiedzą, jak to robić. Niestety, na razie mają związane ręce, a o losach Puszczy mają decydować ludzie, którzy o racjonalnej gospodarce leśnej niestety nie mają pojęcia.
Mariusz Kamieniecki

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/125477,lesnicy-alarmuja-puszczy-bialowieskiej-grozi-zaglada.html

Prof. Krasnodębski: Działania rządu wobec Lasów powinny niepokoić

Prof. Zdzisław Krasnodębski: Spokojny o Lasy Państwowe nie jestem, szczególnie, że rzeczywiście w ostatnich latach widzieliśmy kilka razy próbę prywatyzacji Lasów, czy drenaż pieniędzy z ich kasy. Takie kroki są regularnie podejmowane przez rząd PO-PSL. Gdyby potwierdziły się doniesienia wynikające z notatki ujawnionej przez WikiLeaks, mielibyśmy do czynienia z sytuacją niebywałą. To świadczyłoby jak najgorzej o traktowaniu obywateli przez rządzących. Przejrzystość działań rządu jest bardzo niska. A mamy przecież do czynienia z dobrem państwowym, dobrem społecznym. Mamy prawo być informowanymi w sposób rzetelny o tak ważnych sprawach. W ostatnim czasie, choćby przy okazji zmian w ustawie o Lasach, działano natomiast zupełnie inaczej.

Z czego polityka wobec Lasów może wynikać?

Pytaniem otwartym pozostaje, czy polityka wobec Lasów ma związek z wydźwiękiem notatki, o której mówimy. Być może chodzi o trywialne łatanie dziury budżetowej. Trudno powiedzieć. Patrząc jednak na postępowanie rządu w innych dziedzinach, choćby jak rozgrywano sprawę OFE, która stała się sposobem właśnie na łatanie budżetu, widać, że chciwość rządzących jest oczywistością. Podobnie, jak brak dbałości o dobro publiczne. To sprawia, że działania wobec Lasów powinny niepokoić i skłaniać opinię publiczną do kontrolowania władzy.

http://wpolityce.pl/polityka/230807-prof-krasnodebski-dzialania-rzadu-wobec-lasow-powinny-niepokoic-i-sklaniac-do-kontrolowania-wladzy-nasz-wywiad

Gdzie podziały się pieniądze z haraczu nałożonego przez rząd na Lasy Państwowe?

Rok temu koalicja PO-PSL w ekspresowym tempie uchwaliła ustawę, która nałożyła na Lasy Państwowe haracz w wysokości 800 mln zł rocznie. Pieniądze miały być przekazane na budowę dróg lokalnych, a program miał trafić do gmin leśnych, których drogi są rozjeżdżane przez transporty z drewnem. Dziś jednak Ministerstwo Finansów nie wie, gdzie trafiły pieniądze.

http://niezalezna.pl/63428-rzad-zgubil-800-mln-zl-gdzie-sa-pieniadze-z-lasow-panstwowych

źródło: niezalezna.pl

Obejrzyj konferencję prasową posłów prof. Jana Szyszko i Dariusza Bąka w tej sprawie

Wywiad z senatorem Wojciechem Skurkiewiczem