Archiwa
Kategorie
|
Rozpirzają Polskę – podobno Polacy.
Głupcy dali im władzę, żeby nie mieć pracy.
By do Szwabów jechać tyrać za parobków.
Żeby wszystko sprzedać z polskiego dorobku.
Sprzedali już przemysł, rozpirzyli wojsko.
Jak najszybciej koniec zrobić chcą z tą Polską.
Nie dał rady Hitler, Stalin też nie dając,
To z wyboru władcy – Polskę rozpirzają.
Ref. Wszystko Kryzys, Kryzys
Miało być wspaniale,
Żeby nie ten kryzys. To jest jedno –ALE.
Wszystko kryzys, kryzys
Bezruch i drożyzna
Polskę się rozpirzy.
Wkrótce każdy przyzna !
Trzeba sprzedać domy, fabryki i lasy.
Trzeba sprzedać ziemię, bo to kąsek łasy.
Zamiast głębić rzeki by strzec się powodzi
Ludzi się wysiedli – tak chce – każdy złodziej.
Kraść na wielką skalę Oddać zgodnie z prawem
Złodziejom kraj cały. Ot – mamy zabawę.
18 Policja potrzebna – kobieciny ścigać
Co sprzedają kwiaty. I mandat w trymiga.
Ref. Wszystko Kryzys, Kryzys . . . .
Szeryfów do mamra. Dzieci zabrać z rodzin.
Jak zabierał Hitler. Polak się z tym godzi.
V-at najwyższy w UE. Idzie jeszcze w górę,
Jak wyborcy głupi. To dostaną w skórę.
Jak nie ma co sprzedać, a jest rozum ciasny.
Wnuki będą dla Gazpromu płacić, choć gaz własny.
Teraz mamy wyścig, kto Polskę zadłuży,
Czy tylko na 100 lat – czy na jeszcze dłużej.
Ref. Wszystko Kryzys, Kryzys . .
. .
Wszystko kryzys, kryzys
Tak to można ująć.
Jest mądrości kryzys.
Durnie tak głosują !
Z pozoru wszystko idzie po myśli rządu i zanosi się na to, że Donald Tusk będzie pierwszym premierem wybranym na dwie kadencje, ale różowa fasada skrywa to, co mniej atrakcyjne – pisze brytyjski „The Economist”.
Tygodnik wylicza: deficyt finansów publicznych na poziomie 7,9% PKB (w 2010 r.) jest czterokrotnie wyższy niż w 2007 r. Dług publiczny jest tylko nieznacznie poniżej konstytucyjnego progu 55 proc. PKB. Wygląda na to, że Ministerstwo Finansów wspiera złotego, by denominowany w polskiej walucie dług zagraniczny był możliwie najmniejszy.
„Wielu podatników nie widzi korzyści z hojnych wydatków rządu (choć rolnicy i policjanci wciąż korzystają z socjalistycznych przywilejów w postaci ulg podatkowych i wczesnej emerytury). Mimo pewnej poprawy, jak np. lepszych dróg i połączeń kolejowych z Warszawy, stan infrastruktury w wielu rejonach kraju jest tragiczny” – zauważa opiniotwórczy magazyn.
„Pretekstem do zaniechania działań ze strony rządu była w przeszłości groźba weta prezydenta Lecha Kaczyńskiego(…). Teraz, gdy prezydentem jest Bronisław Komorowski nowym usprawiedliwieniem dla bierności jest obawa, iż bolesne reformy byłyby wodą na młyn dla PiS” – pisze tygodnik.
„Ministrowie w rządzie Tuska wykazują niepokojącą tendencję do taplania się w drugoplanowych sprawach takich jak rozprawa z dopalaczami czy perspektywa nowego publicznego święta, zamiast skoncentrować się na poważnych reformach potrzebnych w administracji państwowej, finansach publicznych i na rynku pracy” – uważa „The Economist”.
(czytaj cały artykuł na www.wp.pl)
żródło: wp.pl
Przed świętem Trzech Króli obchodzonym w tym samym dniu w całym chrześcijańskim świecie warto zastanowić się, ile w nas jest autentyczności, a na ile ogarnęła nas wszechobecna poprawność polityczna. Nie tylko w świętowaniu, ale w całym naszym życiu, również zawodowym.
Czy głosy komentarzy „leśników”, którzy w czasie zagrożenia bytu Lasów Państwowych proponowali nam „podzielenie” się efektami pracy z ministrem finansów, bo LP to własność państwowa, to troska o Lasy, troska o państwo, czy też propaganda partyjna uzasadniająca zamach na Lasy?
Mamy czekoladę bez cukru, słodziki bez kalorii, kotlety bez mięsa. Robimy Święta bez Chrystusa? Wersja light?
Kiedyś ktoś zapytał mnie, dlaczego choinka nie może stać przez cały rok. Kiedy spytałem po co, odpowiedział mi, że „to tak ładnie wygląda”. Rzeczywiście, tam gdzie tracimy religijność, poczucie sacrum, tam zawsze najdłużej będzie pozostawała jeszcze tak zwana obrzędowość. Co więcej, przygotowania duchowe trochę wysiłku nas kosztują. Jeśli podchodzimy do tego poważnie, to wymaga to przemiany życia, zatrzymania się, skorygowania błędów, a nie chcemy tego czynić, bo to niełatwe.
Tworzy się taka nowa religia? Religia bez Boga, a może raczej kultura religijna?
Tak, a wie Pani dlaczego? Bo kiedy się poważnie traktuje wiarę, to ona stawia wymagania. A my jesteśmy pokoleniem, które chce w ogóle wykreślić coś takiego jak wymagania, trud, cierpienie. Religię traktujemy jak supermarket. Przychodzimy i wybieramy sobie z półeczki to, co nam odpowiada, co jest lekkie i nie stawia wymagań. Bo ja się nie chcę zmęczyć.
Dlaczego dzisiejsze kościoły, te nowoczesne, są zazwyczaj brzydkie? Dlaczego trudno się w nich skupić? Trudno znaleźć Boga? Dlaczego po niewielkich retuszach można zrobić z nich boisko do krykieta, pub albo dyskotekę? A z drugiej strony, dlaczego są piękne katedry sprzed kilkuset lat, gdzie na każdym kroku doświadcza się mistycyzmu? Odpowiedź jest prosta – bo budowali je ludzie ducha, wiedzieli dla Kogo budują, i że ten Ktoś wiele dla nich znaczy. Ludzi dziś zatracają swoją duchowość, już nie mają takich potrzeb. Wiele osób nie odkrywa rzeczywistości nadprzyrodzonej, bo nawet nie chce jej odkrywać. Brakuje osobowego spotkania z Bogiem, a dopóki tego nie ma, człowiekowi jest trudno zrozumieć nawet drugiego człowieka. (Czytaj cały wywiad Marty Brzezińskiej z ks. Bogdanem Bartołdem)
żródło: Fronda
SEN DRUGI
Miałem sen.
Koszmarny sen, taki który powoduje że …
Pewien człowiek, który kiedyś był Manistrem ( no tak we śnie było) został Delegatem na taki Zjazd Ludności ( dzisiaj to by należało powiedzieć do Sejmu czy Sejmiku, no ale to sen więc piszę tak jak było ).
Przedziwny człowiek mówili o nim.
Jak był Manistrem to chachali się wszyscy, że żadnego pisma, które podpisywał do końca nie przeczytał. Miał tak wyćwiczony system nerwowy, że nie wytrzymywał dłuższego czytania. Co innego ze słuchaniem, to miał wyćwiczone do perfekcji. Uwielbiał słuchać, ale nie wszystkich. Ten Manister stał wyżej od Grupki Aktywistów, Ci musieli mu hołdy składać i dary znosić. Jak tak się sprawowali to przyjmował ich chętnie, a także hołdy i dary. Ten były Manister, jak już pisałem, miał tak wyćwiczony system nerwowy, że uwielbiał słuchać. Z tego słuchania cała jego kariera się wykluła. Jak słuchał, to z miernego byle kogo piął się po szczeblach kariery, aż został Manistrem, a potem Delegatem.
Jako Delegat musiał mieć zaplecze … i miał, oddane, wypróbowane i zwarte, zbudowane głównie z T(wórczych) W(spółczesnych) – to taka postępacka populacja, ale o niej później.
Tym T(wórczym) W(spółczesnym) przewodziła Grupka Aktywistów, to Ci co dawali ciała, a zwłaszcza twarzy całej idei. Jak już pisałem dawali …. ciała, ale nie rządzili naprawdę, bo ten pozór, że to oni rządzą tworzyli dla ludu, który wcale w to nie wierzył, bo już wszystko wiedział. Prawdziwą władzę miał Gabinet Cieni Grupki Aktywistów. To ten Gabinet oduczył Manistra czytać i też ten Gabinet nauczył Manistra uwielbiać słuchać.
Wiedział, że jak słucha i jest posłuszny to pnie się po karierze, cały czas, choć to człowiek z nikąd, bo to ani fachu nie znał, ani roboty nie widział, najlepszy „materiał” na Manistra.
A jak już czytać przestał, zwłaszcza to, co sam podpisuje, to Gabinet Cieni Grupki Aktywistów uznał, że jest jak to mówią w niektórych stronach Miodny !
Przecież Gabinet Cieni Grupki Aktywistów to fachury, nigdy nie wydają poleceń na piśmie. Mają takie metody perswazji, że kogo upatrzą to każdego oduczą czytać, zwłaszcza to co sam podpisuje. Gabinet mówił, czasami szeptał a Manister żwawo ruszał ze swoim słowem mówionym bo pisać to Manister nie pisał bo go też oduczyli, do pisania to Gabinet Cieni Grupki Aktywistów zorganizował Manistrowi kancelarię. Obojętnie gdzie by się znajdował były Manister, a obecnie Delegat, to kancelaria jakaś była i to zawsze zorganizowana przez Gabinet Cieni Grupki Aktywistów.
On – ten Manister – tak się już potem bał czytania, bo ambitnym był człowiekiem i o karierę dbał, że codziennie klękał i modlił się aby go nie podkusiło czytać jakieś protokoły, a nie daj Boże jeszcze z Kontroli, a nie daj Boże jeszcze jakoś normalnie zareagować i konsekwencje wyciągnąć. Na sama myśl o tym ciarki mu przechodziły po plecach.
Jak w poprzednim śnie temu Głównemu, ….. jakby to powiedzieć taka sama rasa tylko wiek różny.
Manister, Delegat umiał mówić !
Jak Gabinet Cieni Grupki Aktywistów szepnął, to on mówił. Bez zająknięcia, szybko, najczęściej bez sensu głębszego ale za to kpiąco drwiąco, byle nie merytorycznie.
Manister, a obecnie Delegat wyćwiczył się w opluwaniu !
Najczęściej opluwał tych, których w ogóle nie znał !
Wygląd taki trochę durnowaty miał przy tym opluwaniu, co mu do dzisiaj zostało, no bo jak ciągle kpiąco, drwiąco, bez sensu i nie merytorycznie się mówi, to się rzuca na wygląd ponoć.
Są tacy, którzy mówią, że po takim czymś to się twarzy nie ma, no ale ten były Manister, a obecnie Delegat, podszedł do lustra i sprawdził. A co mi tam będą p…… przecież mam.
Manister już jako Delegat dostał przykaz oplucia Swołoczy, tych parszywców, co to przejrzyście, otwarcie i z jakimiś dziwnymi zasadami rozpędzili się w działaniu.
Swołocz taka chcieli przejrzystości przy korycie !
Delegat zaczął pluć a ponieważ jest taki jaki jest to i tym razem nie wiedział o czym i o kim mówi a pluł.
Pluł na plenarnym posiedzeniu, nie znał nazwisk, nie znał faktów, plótł bzdury, łgał w żywe oczy ale robił punkty ( tak zwane plusy dodatnie) w całej rzeszy T(wórczych) W(spółczesnych) a także w Grupce Aktywistów.
Nikt z tej całej rzeszy nie obruszył się, że łże ten Delegat tak są wyćwiczeni !
Nikt nie obruszył się nawet tym, że o Rewirowych Głównych nie mówi się na plenarnym posiedzeniu bo to nie miejsce i nie ta ranga no ale Delegat takie ma pojecie o polityce!
Niektórzy dla pozoru cicho i szeptem bąknęli do Swołoczy: „ja wiem że to nieprawda, przykro mi ale to nie ja mówiłem”.
Raz jeden taki Rewirowy Główny ten ze Swołoczy (co to przejrzyście, otwarcie i z jakimiś dziwnymi zasadami rozpędzili się w działaniu i przejrzystości chcieli przy korycie) spotkał go osobiście jak szedł się modlić tak to wyglądało jakby na Jasną Górę. Były Manister a obecnie Delegat po pierwszych słowach Rewirowego, że to on jest tym opluwanym i mówi o nim nieprawdę uciekł bąkając że porozmawiamy później.
Znów do niego podszedł teraz już bliżej ołtarza po kolei zaczął wymieniać wszystkie kłamstwa byłego Manistra a obecnie Delegata wypowiadane publicznie, tenże nie miał pytań tak jakby oko w oko nie miał nic do powiedzenia, nie pytał o program nie pytał o fakty ( bo ich nie znał) wreszcie na pytanie dlaczego mówi nieprawdę odpowiedział a jeżeli to nieprawda to: „ja pana przepraszam”.
Wydawało się, że jakieś honorowe wyjście się znalazło.
Nie te kryteria i nie do tego człowieka.
Były Manister a obecny Delegat wyselekcjonowany z rzeszy T(wórczych) W(spółczesnych), wybrany przez Gabinet Cieni Grupki Aktywistów przeprosił jak stał oko w oko ale gdy wrócił do tego Zgromadzenia pluł nadal.
On niczego nie chciał wyjaśnić. On chciał pluć !
Coś się podziało i sen się urwał. ?
Nie, nie, tylko jak kalka pojawiła się scena z filmu: ”Dzięcioł” i kwestia, którą wygłosił mistrz Zdzisław Maklakiewicz: „Panie w tym kraju są sprawy za, które w porządnym towarzystwie dostaje się w mordę!”
Sen wrócił.
Były Manister a obecny Delegat pluł nadal Przecież twarz ma bo ją w lustrze widział !
Delegat wiedział swoje, … że to mu się to opłaci bo po pierwsze spełnił życzenie Gabinetu Cieni Grupki Aktywistów, po drugie usłyszała to rzesza T(wórczch) W(spółczesnych) a po trzecie Grupka Aktywistów już niedługo zacznie mu hołdy składać i dary znosić.
Nie pomylił się !
Rewirowi Główni ci co nadeszli po tej Swołoczy po tych parszywcach co to przejrzyście, otwarcie i z jakimiś dziwnymi zasadami rozpędzili się w działaniu, Swołocz taka chcieli przejrzystości przy korycie !
Ci już nowi Rewirowi Główni na ucho prawie natychmiast wyszeptali, że pamiętają i lada moment wyrazy wdzięczności spłynął na Delegata.
Grupka Aktywistów była bardzo oświecona i wiedziała, ze od kiedy Fenicjanie wymyślili pieniądze nie ma już kłopotów z wyrażaniem wdzięczności Manistrom czy Delegatom.
Rewirowy Główny ( jeden mi się na pewno przyśnił i to ten co narty nosił) ten co tak portkami trząsł i musiał jeździć do Koronnego Herbowego i błagać o awans, szepnął słowem nie pisanym – bo on też w pisaniu nie za mocny – do podwładnych takich Nadobwodowych Głównych że czas z wynalazku Fenicjan skorzystać.
Ten Koronny Herbowy miał urwanie głowy z Rewirowym Głównym bo go namolnie upraszał o awans po tej Swołoczy. Koronny Herbowy nawet się skarżył swoim, że ten Rewirowy go tak bardzo namolnie prosi, że sam już nie wie co z tym ma zrobić.
No ale siła była jak się dało to się zrobiło !
Zagrzmiało, zahuczało i z niezbadanych wyroków tym razem ludzkich Świat stanął otworem dla Nadobwodowych Głównych też !.
Hura zagrzmiało wśród Nadobwodowych Głównych. Teraz bierzemy wszystko, szybko i do syta bo licho nie śpi i jeszcze się coś odmieni.
I Aktywiści swawolić zaczęli tak, że okoliczna ludność zdzierżyć już nie mogła i jak do tej pory milczała to nagle milczeć przestała.
Ale się działo prawda ? Fajny sen !
Tak się rozswawolili – przecież mieli za sobą Koronnego Herbowego, Delegata – Manistra, Głównego, Rewirowego Głównego – że im się już nie chciało wozić tego wynalazku Fenicjan w walizkach tylko jak przystało na T(wórczch) W(spółczesnych) i bezkarnych przelewali przez konta korzystając z banków.
Były Manister a obecnie Delegat też dostał z adnotacją wpłata zaliczkowa !
Byli tak ostrożni, że już nie pisali: „załącznik nr 328 do łapówki nr 349”.
Przebiegłe i inteligentne to – prawda ?
No ale to sen przecież, więc dziwne rzeczy mogą się zdarzyć.
Wynalazek Fenicjan trafił tam gdzie miał trafić w związku z tym Nadobwodowi Główni i cała rzesza T(wórczch) W(spółczesnych) prawie że do syta zaczęła swawolić . Pisze prawie że, bo tak do syta to się nigdy nie da, bo oni są nienasyceni.
Super było !
Ten Manister były a obecny Delegat był już tak łaskawy dla rzeszy…., że nawet osobiście zaczął spotykać się z niektórymi Nadobwodowymi Głównymi. Wszyscy w swojej ferajnie byli bardzo zadowoleni.
Działo się i trwało super !
Nagle zagrzmiało, zahuczało i z niezbadanych wyroków tym razem trudno podejrzewać, ze ludzkich Świat się zatrząsł.
Przyjechała KONTROLA !
Proszą o papiery, różne papiery i te przelewy też !
Nadobwodowy Główny inspektorów herbatą poczęstował a z drugiego pokoju powiadomił Rewirowego Głównego tego co narty nosił że jakaś chamska kontrola, aroganccy ludzie niepokoją go w pracy ciężkiej i mozolnej.
No tak być nie może ! Telefony w ruch i …. nie zadziałało !
Rada w rade wymyślili, że kluczy nie ma, pracownika nie ma i czegoś takiego jak papiery i to zwłaszcza takie nie da się przygotować.
Skoro się nie da to cała KONTROLA pojechała tam skąd przybyła.
Rewirowy Główny ten co te narty nosił i Nadobwodowy Główny usiedli i z dumą stwierdzili, że są inteligentni !!!
Bo po pierwsze kluczy nie było, po drugie pracownika nie było, a po trzecie byli tak ostrożni, że nie pisali: „załącznik nr 328 do łapówki nr 349”.
Chwila ulgi wykorzystana została od razu na ….. swawolenie!
Nagle znowu zagrzmiało, zahuczało i z niezbadanych wyroków tym razem trudno podejrzewać, ze ludzkich Świat się zatrząsł.
Przyjechała ponownie KONTROLA !
Nadobwodowy Główny jak z nut mówi: nie ma kluczy, nie ma pracownika, nie da się !
Otworzyli, sprawdzili, przelewy też.
Wyszło !
Wieść o tym rozeszła się w tajemnicy do wszystkich to znaczy do ludu też !
Ten były Manister a obecnie Delegat miał swojego Bossa o wiele inteligentniejszego od Manistra –Delegata.
Ponieważ tajemnica objęła wszystkich, więc Boss też się dowiedział.
Boss był znany z tego ( jak już pisałem wcześniej ), że o wiele inteligentniejszy był od byłego Manistra a obecnie Delegata, a poza tym był specjalistą od gaszenia pożarów.
Wszystkie Straże go znały tak umiał gasić !
A do tego jeszcze strażakom też czasami pozwolił ugasić pragnienie.
No fajne swoje chłopisko z tego Bossa było !
Ten Boss w swoim gronie na byłego Manistra a obecnie Delegata mówił: „ten bóbek czy ten ubek” no jakoś tak zupełnie nie wiadomo dlaczego, nawet powiedziałbym że dziwnie tak.
A tu bieda się szykuje dla byłego Manistra a obecnie Delegata a może i dla całego Towarzystwa któremu przewodził Boss a do którego należał też były Manister a obecny Delegat.
Co prawda sprawa jak już pisałem jest w tajemnicy tylko, że ta tajemnica wszystkich objęła wiec oni Boss i były Manister a obecny Delegat w ścisłej tajemnicy, którą wszyscy znali usiedli i czytają te protokoły.
Nagle bardzo głośno, nieznośnie głośno zaczął chachać się były Manister a obecny Delegat bo przecież na przelewie nie miał wyraźnie napisane: „załącznik nr 328 do łapówki nr 349”.
Na to wszystko lud też zaczął się śmiać głośno chachając, że były Manister a obecnie Delegat to taki nie czytaty nie pisaty zwykły kpiąco drwiący i zawsze nie merytoryczny plecący bzdury, łgający w żywe oczy, zawsze byle jaki, wyselekcjonowany z rzeszy T(wórczych) W(spółczesnych) z permanentnie durnowatym wyglądem, prawie etatowy, sprawdzający w lustrze czy ma twarz opluwacz.
Ten chichot mnie obudził.
Ale co to ma wspólnego z …. Lasami ???
Jak się przyśni znowu coś to ciąg dalszy nastąpi.
22.12.2010 r.
W związku z podpisaniem przez Prezydenta Komorowskiego ustawy o finansach publicznych, w których nie ma wzmianki o PGL Lasy Państwowe, można zakończyć protest. Tam, gdzie decyzję o rozpoczęciu protestu podejmowały wspólnie centrale związkowe – koniec powinny ogłosić wspólnie te same centrale.
Musimy pamiętać, że w rządowym programie obsługi długu publicznego Lasy Państwowe nadal istnieją, dlatego należy spodziewać się dłuższej batalii o Lasy. Świadczą o tym paszkwile, jakie ukazują się na stronach Wirtualnej Polski, mające na celu osłabić autorytet leśnika.
Bądźmy czujni!!!
Jak donosi prasa, prokuratura poznańska postawiła zarzuty Andrzejowi B. , byłemu przewodniczącemu KSZNOŚiL NSZZ Solidarność i p.o. naczelnika kadr w RDLP we Wrocławiu. Prokuratura zarzuca mu lobbowanie na rzecz Sobiesiaka, ukrywanie dokumentów i niepowiadomienie właściwych władz o bezprawnym działaniu firmy Sobiesiaka. Czyny te zagrożone są karą do 10 lat więzienia.
Jest rzeczą niezwykle dziwną, że zarzuty postawiono tylko byłemu naczelnikowi kadr, który przecież nie podejmował decyzji w sprawie wyciągu w Zieleńcu. A co z tymi, którzy wydawali niekorzystne i bezprawne decyzje. Czekamy na dalsze kroki prokuratury.
Na marginesie tej sprawy trzeba zastanowić się, dlaczego tak wielkie wpływy. zarówno w Platformie Obywatelskiej, w Lasach Państwowych jak i w NSZZ Solidarność uzyskał człowiek, przeciwko któremu toczył się proces o czyny bezprawne, podejmowane z niskich pobudek. Gdzie są dziś ludzie, którzy mimo toczących się procesów powoływali go na eksponowane funkcje w Lasach i w Związku. Przecież nadal pełnią funkcje kierownicze zarówno w firmie jak i w NSZZ Solidarność. Gdyby mieli choć odrobinę honoru powinni sobie palnąć w łeb, a przynajmniej odejść z Lasów i Związku. Ale do tego trzeba mieć odrobinę honoru.
Znamy już odpowiedź dyrektora Mariana Pigana na pismo ZOZ NSZZ „Solidarność” przy RDLP we Wrocławiu. Nie potwierdził informacji przekazanej przez dyrektora Edwarda Podczaszyńskiego, jakoby blokował zatrudnienie niesłusznie wyrzuconego z pracy Piotra Tałałasa.
Jedno jest pewne, w tej sprawie ktoś nie mówi prawdy, kto, to już się okaże z rozwoju sytuacji. Biorąc pod uwagę datę pisma, 1 grudnia!, dowiemy się, jak dyrektor Podczaszyński pojmuje słowo „niezwłocznie” i do ilu tygodni pojęcie „niezwłoczności” może się rozciągnąć.
Nie wiemy też jakie „działania mające na celu rozwiązanie problemów dotyczących spraw pracowniczych i współpracy kierownictwa RDLP we Wrocławiu z zakładowymi organizacjami związkowymi” zamierza podjąć p.o. dyrektor i czy w ogóle wykona polecenie dyrektora generalnego? Pytanie nie jest bezzasadne, z całkiem niedawnej historii znany jest przypadek wrocławskiego dyrektora, który otwarcie mówił, iż generalny, to sobie może rządzić w Warszawie, a nie we Wrocławiu. Bardzo długo wszystko uchodziło mu płazem, aż wreszcie powinęła się noga podczas budowy pewnego wyciągu i wkroczyły organy ścigania.
Wkrótce wigilia, jest więc szansa, że nawet leśni politycy przemówią w sprawie Piotra Tałałasa ludzkim głosem
 
|
Najnowsze komentarze
Ostatnie wpisy
|